Bali, Indonezja

Balijska niedziela każdego dnia

20150501_121037Bali oznacza „wiele świąt” i tym właśnie jest w życiu mieszkańców. Święta wypadają średnio co 2 dni. Będąc tu przez tydzień braliśmy udział w pogrzebie i święcie odpędzania złych duchów. Było też święto książek, wiedzy, księżyca i kilka innych, w których nie wiemy o co chodziło, ale było pięknie.

Kremacja i white bull

Przygotowania do pogrzebu trwały miesiąc. Uroczystość była bardzo ważna dla tutejszej społeczności jako, że zmarłym był kapłan. Mężczyźni społeczności, której przewodził, przez tydzień budowali 3 metrowego białego byka („normalni” parafianie dostają krowę), który miał ponieść duszę do boga.

20150429_130508

Balijczycy, jak już wspominałam w Monkey Forest, są kremowani i tylko do czasu uroczystości są chowani na tymczasowym cmentarzu. Uroczystość rozpoczęła się o 14:30. Została zamknięta główna ulica. Kobiety i mężczyźni ubrani w tradycyjne stroje tworzyli długa procesję w której prócz byka, niesiony był sarkofag z ciałem zmarłego i dary. Rytmiczna muzyka (głównie głośne gongi) nadawała rytm dziejących się niesamowitości. Byka niosło ok. 30 mężczyzn, którzy próbowali zrzucić siedzącego na nim mężczyznę, obracają się co jakiś czas 3 razy (dla ognia, wody i powietrza).

20150429_134403

20150429_143106Koniec korowodu to cmentarz w Monkey Forest, gdzie odbywa się ostateczna ceremonia. Wszyscy radośni, uśmiechnięci i szczęśliwi, że w końcu dusza kapłana, może polecieć z dymem byka do boga, a nie zostaje z ciałem zakopana w ziemi.

Z sarkofagu wyjęto trumnę i to co zostało poszło na pierwszy ogień. Po odcięciu grzbietu byka, w jego wnętrzu wylądowało owinięte w biały materiał ciało. Potraktowany miotaczem byk, spalił się na tyle, że ciało z hukiem spadło do znajdującego się poniżej krematorium właściwego. Kapłan niech spoczywa w pokoju.

20150429_15182920150429_152101

A teraz powtórka:

Złe duchy z ryżem na czole

Drugie święto napotkaliśmy przejeżdżając przez okoliczną wioskę koło Ubudu. Huk muzyki dał się słyszeć z ulicy. Pozwolono nam wejść do świątyni po owinięciu Ł. pożyczonym sarongiem. Odpędzanie duchów było tak głośnie, że prawie wybuchły nam bębenki w uszach.

W samej świątyni kadzidełka, wtykane za uszy okadzone kwiaty, śpiewy, a na koniec obowiązek przyklejenia ryżu na czoło. Niestety nikt nie mówił po angielsku na tyle, żeby jasno wytłumaczyć nam poszczególną symbolikę. Wyglądali na tak samo szczęśliwych z posiadania Buli na ceremonii, jak my z tego, że mogliśmy w niej uczestniczyć.

20150501_12401320150501_150138

Niesamowitości dnia codziennego:

1. Słowo ekologia można oznaczać mięsne europejskie danie, jak równie dobrze może być duńskim samochodem. Jednym słowem wysypisko jest wszędzie.

2. Lusterka samochodowe/motocyklowe są tylko dla ozdoby. Wyprzedzając lub dojeżdżając do skrzyżowania trzeba ostrzegawczo trąbnąć.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *