Australia, Perth

Caversham Wildlife Park

SAM_4469Caversham Wildlife Park to jedna z najczęściej polecanych atrakcji Perth. Przed pójściem do parku na wszelki wypadek upewniłam się, że ma lepsze opinie na TripAdvisor niż tutejsze ZOO. Miało, ale sami sprawdziliśmy więc podam kilka powodów dla których warto ODPUŚCIĆ sobie tę atrakcję turystyczną.

Park znajduje się na ogromnym terenie zielonym, z dala od domów, miasta  i cywilizacji. Największym jego plusem ma być możliwość bezpośredniego obcowania z dzikimi zwierzętami Australii. Może ktoś pomyśli, że przesadzam, ale:

1. Kangury, aby zobaczyć można podjechać do parku Pinnaroo, gdzie dzikie zwierzęta są w swoim środowisku. Oczywiście, że się ich nie pogłaska, ale czy ktoś z was w Polsce głaskał lisa? Więc zdecydowanie bardziej cenię szczęśliwego kangura na odległość 3m, niż naćpanego i tak napchanego jedzeniem od karmiących turystów, że można go pogłaskać.

SAM_4413SAM_4410Kangury mają w parku zdecydowanie najdłuższy wybieg i wyglądają najsmutniej.

2. Koala – można robić sobie z nimi zdjęcia, ale do głaskania jest wyznaczony jeden na godzinę, jako że  zwierzęta potrzebują 20 godzin snu dziennie. Więc zmęczone życiem patrzą na walające się masy oglądające misia, który misiem nie jest.

SAM_4494Walka z turystami w ich wykonaniu jest już nieskuteczna, przez patyki do selfie (termin ten powstał w Australii), które można wetknąć nawet odwróconej koali przed nos.

SAM_4490Rzeczywistość koali wygląda tak – kilka patyków pod dachem, z wystarczającą ilością eukaliptusa i dziesiątki aparatów.

SAM_44973. Na wolności też można spotkać papugi. Duże białe z czerwonymi głowami, są prawie tak popularne jak polskie gołębie, więc latają stadnie nad głową w każdej części miasta. Zielone i kolorowe, można zobaczyć w pojedynczych egzemplarzach na drzewach i nie trzeba za  to płacić 26$.

SAM_4480

Kookaburra
Kookaburra – wydaje dźwięk podobny do śmiechu

SAM_44154. Wszystkie zwierzęta można fotografować i nie wszystkie chcą współpracować, tym bardziej, że każdy czeka w kolejce na swoja sesję. Oprócz poniższego złotego Possuma, można było zrobić sobie zdjęcie z wombatem (pozdrawiamy A. ;), wężem i pooglądać diabły tasmańskie robiące kolejne kilometry biegiem po swoim wybiegu.

Golden Possum
Golden Possum

Co było ciekawe nie tylko da dzieci to farma, na której można było zobaczyć jak obsługiwać psa pasterskiego, wyścigi picia mleka z butelki, strzyżenie owiec, zdziwienie lamy i nauczyć się strzelać z bicza.        SAM_4444SAM_4440 SAM_4442 SAM_4434 SAM_4427

W trakcie czwartkowego skypowego spotkania z polską szkołą padło pytanie: “Proszę pani, a czy tam żyją małpy” i na nic się zdało tłumaczenie, że większość tego, co tu żyje, nie istnieje nigdzie indziej na świecie.

Za Wikipedia:

Wiele australijskich zwierząt nie występuje nigdzie indziej. 83% ssaków, 89% gadów, 90% ryb i 93% płazów żyjących w Australii jest endemitami. Tak duża liczba endemicznych gatunków jest wynikiem długiej geologicznej izolacji kontynentu.

PS. Widzieliśmy w końcu kroczącego środkiem ulicy żółwia. Nie wiemy czy był , ale zawieszenia nie zaczepił.

3 Comments

    1. Paula Author

      Były do wakacji. Po jeszcze ich nie aktywowaliśmy, ale w ramach tej miłej współpracy maluję dla nich ich szkołę w stylu aborygeńskim, żeby dzieciaki wiedziały jak dla siebie namalować aborygeński obrazek 😉

      Reply

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *