Peterhof, Rosja

Fontanna w Peterhofie

To nie takie proste, żeby umówić się przy fontannie w Peterhofie. Jest ich tak tam dużo, że ciężko wyobrazić sobie nawet na mapie przy której stoimy. Droga tam zajęłam ok. 1 h. Napierw do dworca Bałtyckiego (oczywiście uciekł nam pociąg a kolejny za godzinę), a później jak to bywa elektrićką. (tym razem sprzedawali lody). Na miejscu 20 minutowy spacer i jesteśmy w drugiem wersalu. Jako słuchacze kursu na Uniwersytecie- wjazd free. A w środku kosmos złotych rzeźb, fontann i równiutko przyciętych drzew.

SAM_2463

SAM_2456

Żeby obejść wszystkie piękne miejsca trzeba mieć ok. 3/4 godzin. My stwierdziłyśmy, że sobota to dobry dzień na odpoczynek. Długa estakada prowadzi od Wielkiego Pałacu aż na małą plażkę już nad Morzem Bałtyckim.

SAM_2469

Beatka była najodważniejsza i nawet troszkę popływała. Mnie się samo popływało pod fontanną, która była skającym drzewkiem.

Po wyczerpującym suszeniu na trawie mniędzy morzem, akolejnym pięknym pałacem oczywiście musiałaby być bliny. Tym razem z czerwonym kawiorem:

Znowu ucięknięty pociąg zatrzymał nas w Peterhofie na kolejną godzinę. Mimo powrotu do domu o północy udało nam się wyskoczyć na party. Nigdy w życiu sama bym nie weszła w taką ulicę. Wyglądała jak Pasaż Niepolda we Wrocławiu. Co drzwi to klub. Ludzie tańczą na stolikach, przed budykami walają się butelki i …  ludzie. Przy trzecim strzale dopadłyśmy do “Party hard” i tam na prawdę było hard. Bardzo europejsko, ludzie ubrani jak w Polsce, ruszają się dziko jak w polsce. DJ najlepszy na świecie, sam bawił się doskonale, a do tego puszczał muzykę, która rozruszała nas trzy o tak odmiannych potrzebach tanecznych. Hiroszima (drink złożony z 3 alkoholi w tym absyntu) podpalana i pita z rurki była w disco o tak zobowiązującej nazwie Party Hard jak najbardziej na miejscu. W domu o 5 rano, 4h snu bo dziś przecież dzień floty. A trzeba to jakoś przeżyć…

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *