Koh Chang, Tajlandia

Koh Chang

20150330_120520 kopia

Budzi nas ryk słonia albo raczej jego pojękiwanie. Obstawiamy, że to jęczy najmłodszy słonik, który dziś cały dzień radośnie maszerował po plaży. Witamy w Koh Chang – wyspie oddalonej od Bangkoku o ok. 8 godzin. Wsiedliśmy w Bangkoku do autobusu na stacji Ekkamai jadącego do Tratu – transport full wypas. Co prawda autobus stary jak polskie PKS-y, ale: pani na pokładzie podawała darmową wodę w butelkach, była klimatyzacja, rozkładane fotele i łazienka (dość ciężka w obejściu i z wiadrem wody zamiast spłuczki). 5.5 h później przesiadamy się na taxi czyli odkrytą pakę:

20150329_145005 kopia

Które 40 min wiezie nas dalej do promu na wyspę.

Prom znowu 40 min. i znowu taxi 40 min. pod górę, przez las, ciemność całkowita i zakręty po 90 stopni. Obie taxi po dyszce od każdego, prom 150 bathów (15 zł) od osoby.

W tej chwili jest podobno pora sucha, zaczyna się lato i wakacje i w teorii jest sucha. W praktyce w ciągu 7 dni lało 4 razy i to tak, jak w Polsce nigdy nie pada.

SAM_3392 kopia

Jedziemy w ciemno, do znalezionego w autobusie hostelu – Paradise Bungalow. Nie ma już biednej wersji dla nas więc bierzemy domek z klimą i lodówką. Zdecydowanie warto bo obsługa jest bardzo miła, domki przyjemne, okolica świetna, a plaża po drugiej stronie ulicy.

Na widok z werandy:

SAM_3395 kopia

Przez kilka dni będzie tylko plażowanie, jedzenie, spanie, kąpanie i plażowanie. Wyspa okazała się znacznie większa niż się wydawała na mapie, a więc standard Tajski (mapy to bzdura jeśli chodzi o odległości), dlatego planujemy objechać ją na skuterze, a na pobliskie wysepki popłynąć kajakiem.

Na koniec pięknego dnia był jeszcze masaż stóp, na który na pewno wrócimy. Trwał 60 min. i zawierał elementy gilgoczące, łamania kości, ucisku niedelikatnego i wyciskania cellulitu. Kończył się masażem karku, przy którym po 3 uciskach stwierdziłam, że wybranie opcji „strong” było co najmniej odważne.

W okolicy Koh Chang można ponurkować, popływać kajakiem, przejechać się na słoniu, mają tutaj kilka “stadnin”, porozmawiać po rosyjsku. Każda część wyspy ma inny charakter więc wszystko zależy, czego się oczekuje.

Niesamowitości dla dzisiejszego:

  1. Do wody z plaży idziemy tylko po to, żeby się…ogrzać. Woda to gęsta zupa cieplejsza niż powietrze, więc kąpanie jest tylko w celu oczyszczenia z piasku
  2. Koh Chang powinno nazywać się:

ros

Jest tu więcej Rusków niż Tajów

  1. Pranie w publicznej pralni to super sposób na pakowanie. Nigdy nie mieliśmy tak dobrze poskładanych i pogrupowanych ubrań.
  2. W targowaniu pomaga tekst „a tam było taniej”
  3. Chodzący słonik po plaży to norma

20150330_150002 kopia

  1. Są ludzie na tym świecie, którzy też (jak Kosiara) gotują zielone ogórki
  2. Nie da się uniknąć ugryzień owadów. Nie da. To jest fizycznie nie możliwe. W ciągu 1 – go dnia miałam z 15 ugryzień i nigdy nie widziałam co mnie gryzło, ani niczego co leciało w moją stronę.

palmy

Za 3 dni czeka nas taka sama droga w drugą stronę:

mapa

2 Comments

  1. Ilona

    Poważnie gotujesz zielone ogórki? W calosc? Hasło “a tam było taniej” postaram się zapamiętać. Czekam na dalsze relacje 🙂

    Reply
    1. paula Author

      oj raz się zdarzyło 😉 , zresztą na studiach miałam takie pomysły, potem odkryłam, że jestem po prostu beztalenciem

      Reply

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *