Adelaide, Australia, Australia Południowa

Merry Christmas i królowanie

Weszliśmy do dużego budynku bez okien. Już przed drzwiami słychać głośne, radosne śpiewy. Po wejściu do środka widzimy stojących ludzi w ławkach i zespół grający na scenie. Za ich plecami wyświetlają się słowa kolędy po polsku i po angielsku. Zespół prowadzi swoje szoł przez 5 min wykrzykując, że teraz śpiewamy RAZEM!! Po angielsku. Wytrzymałam 1 minutę i się rozpłakałam jak dziecko. A gdzie jest stary pan ksiądz co mówi nudne kazanie? A gdzie są babcie moherowe i beczące dziecko w ławce, co kręci się niespokojnie? A gdzie jest szopka z aniołkiem kiwającym, połykającym pieniążki. O nie! Mój ostatni bastion polskiej tradycji świątecznej umarł.

Wychodzimy z kościoła opisanego jako „Polish christian church”, ja zabeczana z determinacją, żeby napisać im na Facebooku (który był jedynym źródłem informacji, że msza w pierwszy dzień Świąt jest o 10:30), żeby się kopnęli w głowę i zastanowili dlaczego nazywają się Polish.

„Czemu płaczesz?” pyta Ł. wyraźnie zaskoczony.

„Ostatni bastion, ostatni bastion” chlipię i nie mogę uwierzyć, że ktoś tak mógł zabić naszą tradycję i moje święta.

Świąteczna, podwórkowa ozdoba w Esperance
Świąteczna, podwórkowa ozdoba w Esperance

Ł. szybko reaguje, wybiera inny kościół jaki wczoraj znaleźliśmy z mszą po polsku. Wchodzimy w połowie mszy i jest cudownie. Jest i stary kaznodzieja w okularach prowadzący mszę i babcie, i panie ładnie ubrane i nawet mały brzdąc wiercący się i uciszany co chwilę „Uspokój się”. I znowu zaczynam ryczeć. Jak tu pięknie! I jest szopka! W kształcie Kościoła Mariackiego, wysoka na 2 metry z szopką na dole i ludkami w strojach ludowych na pierwszym piętrze, której strzeże aniołek jedzący monety od dzieci.

Na tym prawie kończą się polskie akcenty Świąt w Adelaide w Australii Południowej. Wigilię dzień wcześniej spędziliśmy jedząc pierogi z grzybami i kapustą, barszczem czerwonym (z polskiego sklepu) i to co przygotowała nasz gospodyni czyli malutkie skrzydełka i sałatkę. Po Wigilii, która była jakaś taka smutna, z bezdzietnym 70-letnim małżeństwem bałam, się że to będą najsmutniejsze pierwsze Święta pod słońcem. W Wigilię było 37 stopni i powietrze zabijało, więc pojechaliśmy na odkryty basen.

Za to w drugi dzień po felernym polish church się zaczęło. Nasi gospodarze dali po garach jeśli chodzi o „australijskie tradycje” nawet jeśli taka kombinacja słów nie jest zdefiniowana w słowniku. Pani H. wystawiła z piekarnika całego indyka nafaszerowanego pokruszonym chlebem, bekonem, jajkiem do czego i tak nie dotarliśmy, bo do tego miała szynkę wielkości…wielkości hm. 4 kilogramów. Dodam, że to i jeszcze 4 rodzaje sałatek (wszystkie super dziwne) miało stanowić starter dla 5 osób (my, oni i on – brat gospodyni, pan w wieku 74 lat).

IMGP7005

Małe tradycje o jakich nie wiedzieliśmy stanowiły bonbony czyli papierowe, duże cukierki, rozrywane przez 2 osoby na raz, z których wypadała: papierowa korona, drobiazg w postaci np. gwiazdki-zatykacza do butelek i żart-zagadka.

IMGP7023

IMGP7040
Bonbonowe drobiazgi

Tak ubrani wszyscy jak królowie i królowe spożyliśmy chyba 4 butelki szampana opowiadając chyba wszystko co wiemy o Polsce łącznie z tym, gdzie produkowane są Ptasie mleczka.

Później był obowiązek rozwalenia i zjedzenia piernikowego domku o ilości kalorii pewnie z milion (ale to już kolejny tego dnia więc kogo on obchodzi).

Czyli tyle samo co pudding, jaki wjechał na stół chwilę później. Puddingiem okazało się ciepłe ciasto wypchane suszonymi rodzynkami, do którego każdy dostawał waniliowy custard (coś jak rzadka mieszanka budyń-mleko słodzone) i double thick śmietanę, czy tak gęstą i tłustą, że można ją było kroić.

Pani domu chyba kupiła wszystko co mogło jej się kojarzyć z australijskimi zwyczajami. Na szczęście my też byliśmy przygotowani na przepchnięcie tego wszystkiego polską tradycją (Wyborową można znaleźć w każdym bottle shop)  przez co osobnik- brat prawie zszedł z tego świata. Po wszystkich żartach o tym jak to oni niedługo umrą, bo są starzy i jak będzie cicho w pokoju to znaczy, że nie żyją, brat położył się pod stołem w jadalni i zasnął. Żył, bo na wszelki wypadek sprawdziłam. Przed otwarciem butelki panowie starsi debatowali czy wódka już jest gotowa czy jeszcze poczekać i potrzymać ją w zamrażarce, kiedy pani H. miała mały dylemat ze szkliwem, bo kieliszków w domu prawie brak.

Tak minęło 7 godzin od 12 do 19 po czym znowu zostaliśmy zagonieni do jedzenia czterokilogramowej szynki. Poprawialiśmy ją Pavlovą czyli najbardziej australijskim ciastem, jak tu jest uważane. To jest wielka beza z miękką pianą w środku i owocami wokół, śmietaną i czasem lodami.

Dostaliśmy bardzo miłe prezenty, bo pieniądze na nie zostały wpłacone na cele charytatywne (dokładnie tak jak nasze prezenty dla naszych rodzin).

Prezenty

DCIM106MEDIA

IMGP7014

Aha zapomniałam, bo coś mi się kalorie nie zgadzały, że po południu było jeszcze Mince pie i nie było to, jak nam się wydawało cisto z mięsem mielonym tylko słodkie ciastka wypełnione masą rodzynkową.

Ciastka nadziewane owocami - Mince Pies
Ciastka nadziewane owocami – Mince Pies

Więc królowaliśmy tak do nocy, prawie padając z przejedzenia. Więc Święta jak Święta tyle tylko, że chyba przekręciliśmy tygodniową dawkę kalorii.

Na koniec dnia zasiedliśmy razem do telewizora, żeby obejrzeć The Queen czyli 10 minutowe przemówienie Królowej skierowane do wszystkich mieszkańców ze Wspólnoty Narodów.

Takie to Święta w Adelaide. Mieliśmy je takie piękne kolorowe dzięki temu, że jesteśmy członkami organizacji Servas, a Ci dobrzy ludzie zgodzili się przyjąć nas do swojego domu na Święta.

IMGP7042

Powiecie, że nie było kolęd?

Kolędy były tydzień wcześniej w Esperance podczas świątecznej parady, jaka organizowana jest w każdym mieście przed świętami. Ludzie wychodzą na ulice, niektórzy nieźle przebrani, żeby razem z orkiestrą śpiewać kolędy w parku.

IMGP6625

Podczas parady razem przebierają się i maszerują różne kluby, organizacje i firmy jak strażacy, akrobaci, karateki.

IMGP6572

Czerwone kapelusze
“Czerwone kapelusze”

IMGP6611

Naszym ulubionym paradującym był przedstawiciel pogotowia. Z czarnym humorem na twarzy, cały zagipsowany, machał do wszystkich ze szpitalnego łóżka pchanego przez pracownika pogotowia.

IMGP6569

Spokojnego dalszego świętowania i miłego dnia pudełkowego .

To dziś jest Boxing Day czyli czas otwierania prezentów!

Choinka w domu naszych poprzednich gospodarzy
Choinka w domu naszych poprzednich gospodarzy

Życzy wam Królowa P. i Król Ł. zza oceanu

DCIM106MEDIA

One Comment

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *