Australia, Osobliwości Australii, Terytorium Północne

Najmłodsi Grey Nomads

Powoli będziemy zabierać was na wycieczkę przez środek Australii. Najpierw przygotowania czyli wynajem domu i samochodu w jednym. Przez dwa tygodnie czuliśmy się trochę jak Grey Nomads. Koncepcja Szarych Nomadów jest wszystkim w Australii znana. To nic innego jak emeryci, którzy w końcu mają czas i pieniądze, żeby podróżować po własnym kraju. To odpowiednicy Niemców w Europie, tyle że dla Szarych Nomadów jest to styl życia, a nie wakacje.

Zazwyczaj wożą ze sobą wszystko, ich samochody są wielkie i w pełni wyposażone. Oni nie mają takich problemów jak my, co zapomnieli środka na komary czy pompki do materaca. Nawet jak nie mają materaca to pompkę, a i owszem. Wożą ze sobą kuchnię z całym sprzętem, krzesła, stoły, garnki i telewizory,  a w ich samochodach można by bawić się w chowanego. Podróżują spokojnie, według planu, zawsze wiedzą co gdzie jest, gdzie mogą to wskakują w strój kąpielowy i się opalają albo pływają z nami z dzikich jeziorkach. Wspaniale jest patrzyć na nich jak używają życia. Dla nas stanowią czasem dobre źródło informacji. Są zawsze  pomocni i znacznie bardziej skorzy do rozmowy niż nasi rówieśnicy.

W wycieczce przez serce Australii sami w wieku przedemerytalnym staliśmy się Szarymi Nomadami. Trochę z przypadku, a trochę z chęci spróbowania innego podróżowania. Samochód, który wynajęliśmy był najtańszą opcją na okres w jakim chcieliśmy podróżować. Przejazd swoim samochodem z obie strony nie wchodził w grę z uwagi na czas jaki by nam to zajęło. Wybraliśmy więc opcję szybką (i nietanią trzeba dodać) – polecieliśmy z Melbourne do Darwin, tam po nocy przespanej na lotnisku odebraliśmy nasz samochód, lekko zdziwieni jego rozmiarem. Nie mieliśmy żadnego doświadczenia z motorhomami, więc chyba dość nieświadomie wypożyczyliśmy gablotę wysoką na 3m, która przy dużej prędkości przez pustkowie lekko zawiewa na obie strony.

DCIM100MEDIA

Żeby było mało dopłaciliśmy za 2 dodatkowe miejsca (zamiast łóżka dla 2 osób mieliśmy na 4) mając nadzieję, że ktoś z naszych przyjaciół z Melbourne zdecyduje się z nami na taką przejażdżkę, dołączą do nas Na Nowej Drodze Życia, Carpe Dream albo Where is Julie. Zostaliśmy we dwójkę z kilku powodów. Po pierwsze jazda przez środek Australii nie jest pasjonującą wycieczką pełną zapierających dech w piersiach widoków. Znaczy jest pełna takich  przeżyć, ale powiedzmy 90% drogi to spalona słońcem sawanna albo pustynia, gdzie można podziwiać co najwyżej kolor czerwonej ziemi. Wierzę więc, że dla naszych znajomych z Melbourne, którzy pracują, ciężko zdecydować się na taki 2 tygodniowy urlop mają za alternatywę plażę z oceanem albo Bali. Reszta ma ciekawsze rzeczy do roboty jak choćby jachtostop do Indonezji czy pisanie kolejnej książki 😉

Więc jak starzy, dobrzy Nomadowie jedziemy we dwójkę (bo oni zawsze podróżują we dwójkę) z pełną lodówką, kuchenką gazową, mikrofalówką (!!), klimą, stołem i dwoma łóżkami. Przesada mówię wam. Już  po pierwszym dniu wiedzieliśmy, że jest to nasz pierwszy i ostatni raz. Nie ma co się oszukiwać, to (jeszcze) nie dla nas. Ten samochód jest doskonały na leniwe wakacje gdzieś w lesie, a i to nie bardzo, bo wjeżdżanie nim na australijskie nierówności jest dość ryzykowane. Wygoda to jedyny jego plus.

imgp0902

imgp1277

Mimo niewdzięcznego luksusu staramy się zachować resztki naturalności, więc stajemy w dziczy na noc, otwieramy bagażnik i po prostu słuchamy natury (i dzikiej hordy owadów, które nas naszymi głowami chcą chyba w moskitierze wygryźć dziurę). Myjemy się  tylko wtedy kiedy trzeba, albo wtedy, gdy akurat danego dnia nie było jakiejś kąpieli w naturalnym bajorku (co przez pierwsze 1 000 km od Darwin zdarza się częściej niż przypuszczałam).

Australia jest doskonałym krajem na takie pojazdy. Drogi są dobre, szerokie, często puste, a dzięki wszędobylskim kempingom, można zatrzymać się w wielu ciekawych miejscach. Część kempingów jest darmowa, a mimo to można czasem trafić na nocleg z WC. Tak więc jeśli macie ochotę na na wygodne wakacje w drodze to motorhome będzie idealny.

Co trzeba wiedzieć przed wynajęciem takiego samochodu?

Po pierwsze jest drogi w utrzymaniu. Przy swojej ogromnej masie, pije benzynę jak szalony, co oznacza dodatkowe koszty. Zbiornik nie jest na tyle duży, żeby zatankować na najtańszych stacjach benzynowych, więc tankujemy zawsze gdy się da czyli co jakieś 200-300 km.

Trzeba pamiętać o regularnym zrzucaniu wody po korzystaniu z umywalki. Zdarzyło nam się raz, że za późno dojechaliśmy na tzw. Dump point (darmowe punkty opróżniania campervanów) i zaczęliśmy ciągnąć za sobą strużkę pomyji.

W umowie najmu zaznaczono, że nie wjedziemy ani raz na drogę nieasfaltową, co na naszej trasie oznacza, że z nielicznymi wyjątkami, nie zjedziemy ani na moment z autostrady Stewart, która jest jedyną drogą łączącą Darwin z Adelajdą (3000 km na południe).

imgp0950

imgp1770

Z ile można zostać Grey Nomads?

Jak już pisałam nie jest tania zabawa, mimo, że wypożyczenie samochodu na ten okres trafiło nam się na prawdę w promocyjnej cenie.

Wypożyczenie samochodu – ok 80$ za dzień

Wypożyczalni jest kilka, między innymi: Britz, Mauri, Apollo. Warto polować na promocje na stronach. Zauważyliśmy największe promocje na sierpień i wrzesień.

Benzyna – spalanie ok. 14 litrów – do przejechania 4500 km a cena benzyny to między $1 a $1.9 (to już sami sobie policzycie bo ja nawet nie  chcę wiedzieć)

Jedzenie na 2 tygodnie – $250

Pozdrawiają was najmłodsi Szarzy Nomadowie Australii.

DCIM100MEDIA

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *