Nowa Zelandia, Wyspa Południowa

Nowa Zelandia – informacje praktyczne

Jeśli akurat wybierasz się do Nowej Zelandii, ktoś z twoich znajomych to zamierza zrobić, albo jesteś ciekaw jak się tutaj poruszać to świetnie! i czytaj dalej :)

Jak się dostać do Nowej Zelandii?

Wielu sposobów dostania się do Nowej Zelandii nie ma, jako, że wszystko jest Overseas. Tu nigdy nie mówi się, że ktoś jedzie za granicę, zawsze za-morze. My przylecieliśmy samolotem z Sydney liniami JetStar bo takie w obecnej chwili były najtańsze. Z Polski latają Qatar, Emirates itd. Najlepiej sprawdzić pewnie fly4free po więcej informacji.

Można też  wodą, ale nasze doświadczenie w tym jest żadne, więc odeślę was do Na Nowej Drodze Życia, których mają nieziemskie portfolio w poruszaniu się Jachtostopem.

Przemytnicy

Na lotnisku nie mają łatwo przemytnicy… jabłek, gruszek, nasion i orzechów, oraz piechurzy.  W długim formularzu rozdawanym już w samolocie trzeba zadeklarować, że nie przewozi się żadnych warzyw, owoców itp. Podejrzewam, że łatwiej do tego kraju wwieźć ciężkie narkotyki, niż stokrotkę.

My deklarujemy, że mamy campingowy sprzęt i buty, które chodziły na różne trekingi, więc zostajemy od razu sprawdzeni, czy się jakieś błotko z nie-daj-boże nasionami nie przypałętało. Plecaki na wielki skaner, który nic nie wykazał, a mimo to na plecak przemytnika Łukasza rzuca się mały radosny pies. Przemytnik Łukasz miał plan przeszmuglować jabłko w plecaku, ale ostatecznie zrobił to we własnym brzuchu, więc pani po opróżnieniu całego plecaka nic nie znalazła.

Jak się poruszać po Nowej Zelandii?

Jak popatrzysz na mapę  Nowej Zelandii to zauważysz, że nie ma tu siatki dróg. Są siatki jezior i rzek, ale  dróg jak na lekarstwo, więc zazwyczaj ludzie poruszają się podobnymi szlakami. Niektóre drogi są ślepe. Nawet takie ciągnące się przez kilkaset kilometrów, więc często, żeby zobaczyć coś wow trzeba po prostu zjechać z głównej drogi na kilka godzin, a później wrócić tą samą drogą.

IMGP7229

Przejdźmy, więc do opcji zwiedzania:

Na stopa – opcja fajna jak ma się czas i energię na darmową podwózkę. Czas oczekiwania dla dziewczyn, które zabieraliśmy to max pół godziny. Kraj jest dość bezpieczny i zazwyczaj jak już ktoś jedzie twoją drogą to raczej w kierunku, który i ciebie interesuje.

Wypożyczonym samochodem – my wybraliśmy tą opcję na 2 tygodnie. Kosztowało nas to ok. 1000 dolarów za auto, w którym mogliśmy swobodnie również spać. Do wypożyczenia masz znowu kilka opcji – samochody małe osobowe, którym można „tylko” jechać, ale nie da się w nim spać, typu wagon które po złożeniu siedzeń służą za dom, campery, które mają kuchnię, czasem też toaletę. Oczywiście cena rośnie wraz z rozmiarem. Można też wypożyczyć starszy samochód ze zdartym lakierem albo dziurami w tapicerce.  Wciąż jedzie, ale może się okazać najtańszą opcją.

Kupionym samochodem – granica opłacalności zakupu samochodu w Nowej Zelandii to miesiąc. Jeśli jedziesz na krócej – nie kupuj, nie ma czasu, sensu i ryzyka. Jeśli na dłużej wypożyczenie zje twoją kieszeń.

Czy potrzebujesz 4WD (napęd 4×4)?

Raczej nie. Przyroda Nowej Zelandii jest naprawdę dobrze zadbana i Depertment of Conservation nie dopuści, by wjechać w naturę. Górzysty teren nie sprzyja off-road’owi, a ścieżek 4WD jest na tyle mało, że takie auto po prostu się nie opłaca. Tam gdzie nie da się wjechać „normalnym autem” można jedynie dojść.

Transfery  samochodów – fajne, jak nie ma się pieniędzy i planu, a za to sporo czasu. Można dzięki temu uniknąć kosztu promu między wyspami. Koszt promu to ok. 60$ za osobę i 150$ za samochód. Firmy, którym trzeba przetransportować samochód pokrywają czasem koszt promu dla samochodu (czesem też kierowcy) i 1 bak benzyny. Takie auto można powiedzieć jest darmowym wypożyczeniem, ALE czas przejazdu jest często bardzo ograniczony. Można dokupić dodatkowe dni, za cenę normalnego wypożyczenia. Nam udało wyrwać się auto na 5 dni z Christchurch (Południowa Wyspa) do Auckland (Wyspa Północna). Najpopularniejsza wyszukiwarka – TransferCar.co.nz

Autobusy, komunikacja miejska – nie mamy za dużo doświadczenia, ale warto rezerwować z dużym wyprzedzeniem. Spotkaliśmy tylko jedną osobę, która poruszała się autobusami. Chłopak utknął w Queenstown bo bilety w miejsca, w które chciał dojechać nie były już od dawna dostępne.

Samolotem

Wiadomo 😉 Znaczy nam nic o tym nie wiadomo, bo nie spotkaliśmy nikogo, kto zdecydowałby się latać po Nowej Zelandii.

Noclegi

Opcji noclegów jest sporo i zapomnij o tych „nielegalnych”. Spanie na dziko jest tu surowo karane, a campingi darmowe mają tak piękne widoki, że spanie na dziko nawet nie korci.

O hotelach nic nie wiemy więc nie będę się tu wymądrzać.

Hostele są wszędzie, i jak wszystko w Nowej Zelandii, nie są tanie. My zawsze braliśmy dorm, czyli pokój wieloosobowy, za który płaciliśmy od 20 do 40 dolarów. Drogo? No to już wiecie dlaczego nie spaliśmy w hotelach 😉

Campingi dzielą się na płatne i bezpłatne. Bezpłatne znowu się dzielą, bo mogą być dla namiotów i spaczy w aucie albo tak zwane self contained (musisz mieć caravan z kibelkiem i zbiornikiem, by być samowystarczalny), których jest niestety zdecydowanie więcej. Na bezpłatnych noclegach najczęściej można liczyć tylko na kibelek i nic więcej. Nigdy nie było prysznica, ani BBQ albo kuchni, co zdarza się w Australii na wielu darmowych kempingach. Co jest fajne w tych miejscach, to ich piękne położenie i to, że są gigantyczne. Pola namiotowe nie są oddzielone, a dużo miejsca sprawia, że jest cicho, mimo dużej liczby innych turystów.

IMGP6988

Płatne kempingi zaczynają się od 5 dolarów od osoby, ale najczęściej tak tania opcja to jest „puszka zaufania” na kempingu takim jak darmowy. Bardzo tanie kempingi nie różnią się od darmowych najczęściej niczym jak tym, że…są płatne. Za „normalny” płatny kemping, który ma kuchnię, lodówkę i zasięg (co nie jest tak oczywiste w NZ) trzeba zapłacić od 15 dolarów od osoby.

Inne opcje zakwaterowania opisywałam już w Poradnik cwaniaka i dokładnie takie same zasady obowiązują w Nowej Zelandii. Korzystaliśmy głównie z Servas, ale też z grup Polaków na Facebooku.

O czym musisz pamiętać jadąc do Nowej Zelandii?

Nowa Zelandia to piękny, intensywny kraj. Możesz znaleźć tu wszystko – piękne plaże, fiordy, góry, najczystsze na świecie jeziora, wulkany i gejzery. Natura była bardzo szczodra, ale teraz co jakiś czas przypomina o sobie.

Trzęsienia ziemi są tu normalnym zjawiskiem, z którym każdy musi się liczyć. Nas żadne świadomie nie spotkało, choć pewnie wydarzyło się ich wiele, o czym nie wiemy. W budynkach najbezpieczniejszymi miejscami są: futryna drzwi (ona opada jako ostatnia) albo miejsca pod mocnymi przedmiotami jak stół. Słuchając opowieści potrzęsieniowych na zewnątrz pewnie weszłabym pod samochód. Zobacz wpis Miasto 40 sekund

Niektóre drogi jak z Christchurch do Kaikory, są wciąż nieczynne po ogromnym, w zniszczenia, trzęsieniu 6 lat temu (plotki mówią, że powinna zostać otwarta w 2018). Niektóre drogi otwarte są tylko od 7 rano do 8 wieczorem, bo patrole po nocy najpierw sprawdzają stan dróg i czy np. kamienie (w wielu miejscach wiszące na drogą) się nie osunęły.

Drogi są bardzo kręte, dlatego trudno po mapie ocenić ile zajmie przejazd (najczęściej dłużej niż nam się wydaje). Większość tras jest między górami, a do tego dochodzą nigdy niekończące się roboty drogowe. GoogleMaps wie w tej kwestii całkiem sporo.

Tsunami może się zdarzyć i do tego przygotowują pola namiotowe nad oceanem. Najczęściej w poczytnych miejscach (jak przed toaletą), można znaleźć bezpieczne punkty i drogi ucieczki. Mówią one jasno: Jeśli czujesz długie (ponad minutowe) albo mocne trzęsienie ziemi, nie czekaj tylko uciekaj na najwyższe wzniesienie które jest: (i tu zobaczysz mapkę gdzie uciekać). Przed tsunami najpierw ocean się cofnie.

Co zabrać?

Buty do trekingu – ścieżek jest tu masa od łatwych tras do wielodniowych wypraw po najlepsze widoki.

Środek na owady – najlepiej mocny. Są tu miliony sandflies – malutkich muszek, które gryzą jak komary. Jedyny problem jest taki, że one nie bzyczą i są mniejsze, przez co bardziej upi**liwe.

Ciepłe ubrania – my jesteśmy tu w lutym, który jest już co prawda schyłkiem, ale ciągle lata, a pogoda delikatnie mówiąc nie jest na bikini.

Krem na opalanie filtr 50 – słońce jest tak mocne jak w Australii więc parzy w kilkanaście minut.

Telefon z pobranymi mapami offline – zasięgu jak na lekarstwo i mimo, że dróg nie ma dużo, to dobrze jest  być zabezpieczonym

Czołówkę – dzień w Nowej Zelandii jest długi, ale na polach namiotowych nie ma żadnego oświetlenia.

Dobry śpiwór – temperatury nawet latem spadają do 1 stopnia, a namiot, który chcesz tu kupić pewnie będzie tani, więc nie za dobry.

Coś przeciwdeszczowego – pogoda w Nowej Zelandii jest ponoć najtrudniej przewidywalna na świecie. Dodatkowo na zachodnim wybrzeżu pada przez 200 dni w roku. Więc trzeba mieć dużo szczęścia, żeby nie trafić na deszcz.

Przykładowe ceny

Jabłka – 3$

Pomidory – 4$

Kurczak – 18$/kg

Jajka – 5$ za 12 jajek

Jogurt naturalny – 0.5l – 5$

Ziemniaki- 2$/kg

Papryka czerwona – 1.5$ za 1 sztukę

Kiwi – 6$/kg ale na trasie jest wiele stoisk przy farmach i my kupowaliśmy za 3$

Namiot używany – 50$

Kuchenka campingowa – 25$

Lodówka na wkłady żelowe – 29$

Woda – pitna za darmo z kranu, punkty wody pitnej są w WikiCamp

Benzyna bezołowiowa – 2$

Diesel – 1.3$ (plus podatek)

Przydatne aplikacje

TradeMe – Do zakupu namiotu i innych gadżetów

Facebook – grupy dla Backpackersów w Nowej Zelandii – to źródło inspiracji jeśli chodzi o plan podróży, miejsce zakupu wielu przedmiotów jak namiot albo samochód

WikiCamp – jedyna słuszna aplikacja do campingów (ale nie tylko) w Australii i Nowej Zelandii. Można w niej znaleźć wszystko co potrzebujesz w podróży łącznie z najbliższym stolikiem w twojej okolicy.

CamperMate – podobna aplikacja do WikiCamp, bardziej popularna w Nowej Zelandii, jej przewagą jest to, że przy wyszukiwaniu płatnych campingów innym kolorem zaznaczone są te niskobudżetowe. Nie miała części darmowych kempingów, które były w WikiCamp. Wciąż wolimy Wiki. 😉

Przykładowa trasa

Tutaj trasa jaką zrobiliśmy na Wyspie Południowej.

Nadmienię, że robiąc ją raczej nie odpoczniesz. 2 tygodnie to zdecydowanie za mało by zwiedzić Południową Wyspę. Można ją liznąć w przelocie. Jeśli tak jak my nie macie wyjścia, to może pomoże wam ta trasa.

Enjoy and go to New Zealand!

IMGP6919