Amsterdam, Holandia

Osobliwości Holandii

Za nami pierwszy miesiąc w Amsterdamie! Wszędzie znowu pełno nowości, dobrych i złych, ale nowości. Ludzie ćwierkają w innym języku, inne zasady, znowu trzeba nauczyć się gdzie kupić mięso na obiad, który jogurt jest dobry i jak założyć konto w banku, ale na szczęście już w miarę mamy to za sobą. Nigdy wcześniej nie byliśmy w Holandii zanim podjęliśmy decyzję, że tu zamieszkamy, zatem nowości, są naprawdę nowościami.

Mam dla was kilka Osobliwości Holenderskich, rzeczy o których nikt nam wcześniej nie powiedział, a wydały nam się zabawne tu na miejscu. Osobiście uwielbiam te drobnostki, które są całkowicie niezauważalne dla tubylców i tak dla nich naturalne, a dla nas – przyjezdnych stanowią namacalny dowód tego, że jesteśmy w innym kraju. To co to Osobliwości Holenderskie:

  1. Myśląc o kuchni holenderskiej mogą przyjść Ci do głowy sery, ale już pewnie smażony krokiet w bułce już niekoniecznie. A błąd! Przysmaki holenderskie (bardziej jako przekąski, niż dania) to smażone w panierce kulki mięsne, paluchy i krokiety. Wszystko zawsze z majonezem albo keczupem. Jak poprosiłam o same frytki, pan zapytał mnie 3 razy dla pewności czy jednak nie chcę sosu.
  2. Można jechać do pracy rowerem i obsługiwać telefon dwoma rękami. Już nie raz widziałam ludzi jadących z pracy, którzy bez trzymanki pruli przez miasto. Więc co robię? Uczę się jeździć na holendrach po holendersku i za diabła póki co nie idzie.
  3. Jeśli nie zamierzasz brać czegoś przeciwdeszczowego, bo akurat nie pada to jesteś co najmniej szalony. To samo tyczy się ubrań na pełne słońce, bo akurat pada. Wszystko może się całkowicie za jakieś 10, 9, 8, 7, 6… Najbardziej przydatna aplikacja w Amsterdamie? Buienalarm – prognoza pogody na najbliższą godzinę z dokładnością do minuty.
  4. Czy w mieszkaniu jest podłoga? Niektórzy właściciele przed wynajęciem mieszkania targają podłogi….żeby zamontować sobie w nowym mieszkaniu?? Nie mam pojęcia, dowiem się, dam znać.
  5. Niewiele ludzi pali papierosy. Dalej śmieszy mnie jak wchodząc do sklepu spożywczego wchodzę w zapachową chmurę marihuany. Do tej pory zapach papierosów wokół siebie czułam kilka razy, a marychy…cóż, znacznie częściej. W sumie to bierne wdychanie dymu papierosowego jest bardziej szkodliwe niż ich palenie, ciekawe czy się już badania na temat trawy.
  6. Nad morze jedzie się pod górę. Holandia to jedna wielka depresja i oczywiście nie mam tu na myśli stanu umysłu, ale ciała. Ląd wydarty z wody to naprawdę imponujące, ale, żeby zmęczyć się jadąc na plażę to trochę absurdalne.
  7. Okolica kotem stoi. Dosłownie chyba każdy dom w okolicy ma kota. Jeśli masz ogródek, a nie masz kota, to jesteś kuwetą, jak nie masz ogródka, ani kota to możesz mieć ewentualnie myszy. Jak masz swojego kota, to nie znaczy, że nie możesz mieć też kota sąsiada, który wpada ci do domu i wyjada mięsko ze stołu. W końcu małe drzwiczki dla twojego kota pozwalające mu w ciągu dnia wychodzić na ogródek, mogą też wpuścić tego sąsiedzkiego do środka. Prawda?
  8. Bycie pieszym to wyzwanie. Będzie o tym oddzielny wpis, bo pieszy to prawie jak podgatunek, który walczy na ulicy o przetrwanie. Przesadzam oczywiście, ale jak gdzieś chodzę, to już teraz czuję się jak frajerka, która porusza się wolno i nie ma nigdzie pierwszeństwa.
  9. Wojna zaczyna się w pierwszy poniedziałek miesiąca. Co miesiąc we wszystkich miastach jest próba alarmu anty-klęskowego. Podobno syrena wyjąca w Amsterdamie to wciąż ta sama jaka uprzedziła mieszkańców o rozpoczęciu II wojny światowej. Syren w około 4000 i ich dźwięk powinien być słyszalny w każdym miejscu w Holandii.

Jeśli macie inne obserwacje z Holandii albo drobnostki z innych krajów, którymi chcielibyście się podzielić zapraszamy do zrobienia tego w komentarzach albo na Facebooku Objechać świat.