Indonezja, Tajlandia

Problemy podróży

W podróży zawsze zdarzają się sytuacje, że coś idzie nie tak. W Azji nie jest o nie trudno. Przede wszystkim trzeba przyzwyczaić się do różnic w zachowaniu. Tu nikomu się nie śpieszy tak bardzo jak tobie, więc pogodzenie się z czekaniem jest znacznie zdrowsze niż denerwowanie, że autobus przyjeżdża pół godziny później niż powinien.

Choroby w Tajlandii i Indonezji

Każde Ministerstwo Zdrowia ma na swojej stronie listę krajów i zalecanych szczepień na co warto zwrócić uwagę i nie popadać w paranoję. Tu jest cywilizacja taka sama jak u nas i nie ma co przesadzać. Podstawowy pakiet zdecydowanie warto pobrać, ale są to takie same szczepienie jak wymagane są w Polsce.

Z leków na pewno warto zabrać węgiel, nifuroksazyd i wódkę ze strefy bezcłowej. Nasza zdrowa zasada podczas całego wyjazdu: zawsze po surowym jedzeniu szocik na wszelki wypadek. W Indonezji wtedy, gdy potrawa jest nietypowa dla danego miejsca. Stosując się do powyższego przez 2 miesiące nie mieliśmy ani pół problemu żołądkowego.

Do apteczki warto dołączyć wodę utlenioną i górę plastrów szczególnie ze względu na sporty wodne, które są tu popularne, a dość uszkadzające – otarcia od deski surfingowej, rafy czy butów trekingowych.

Do chorób można też zaliczyć uczulenie na słońce.  Zaraz po przyjeździe z polskiej zimy, mimo smarowania się 50tką i 20tką obydwoje zaliczamy uczulenie na słońce, które utrzymuje się ok. tygodnia. Tajlandia jest krajem bardzo dobrze zaopatrzonym jeśli chodzi o leki. W aptekach jest wszystko w śmiesznych cenach, więc tak na prawdę wszystko można kupić na miejscu. Tyle, że nikt nie zna norm i nawet nie wie czy istnieją, więc raczej spokojnie z  tabletkami. Wszystkie opakowania prócz opisu leku po tajsku mają również opis po angielsku. Na alergię mają maść i tabletki. Maść była magiczna i uczulenie schodziło zgrabnie. Apteki w Indonezji fundują za to kosmiczne ceny, więc jadąc na Bali albo na Gili lepiej apteczkę mieć wyposażoną, albo liczyć się z wyższymi kosztami chorowania.

Ze względu na niekontrolowane opalenia jakiejś odsłoniętej części ciała wykorzystaliśmy całe opakowanie alantanu na oparzenia.

Przez pierwsze 2 tygodnie w Azji pocimy się jak nienormalni. W kwietniu w Tajlandii jest najgoręcej i my oczywiście trafiamy na te 40 stopni. Przy piciu ok. 3 litrów wody dziennie jest ok. Ł. twierdził, że tyle nie potrzebuje i chorował na przegrzanie przez 3 dni leżąc w pokoju z osłabieniem organizmu.

To, na co też uważaliśmy to komary więc zawsze środek z deet’em przy sobie, albo na sobie. Na miejscu można kupić środki z mniejszą jego zawartością. Największym problemem komarowym jest tu denga, przechodzona jak grypa, albo ostra grypa. Zostałam na wyspach  w Tajlandii pogryziona kompletnie i szczęśliwie objawów dengi brak.

Sprzęt elektroniczny

Wysoka temperatura i 2 razy wyższa wilgotność nie wpływa dobrze na naszą elektronikę. Po pobycie w Tajlandii na moim komputerze pojawiły się białe kropki, które w 2 tygodnie pokryły prawie całą powierzchnię obudowy. Coś rozmnażało się do wyjazdu z Tajlandii, ale też samo zaczęło wymierać już w Indonezji.

Internet w niektórych miejscach jest tylko na tabliczkach przed restauracjami dlatego warto przy dłuższym pobycie kupić od razu numer lokalny razem z pakietem internetu. W Tajlandii za 30 zł na miesiąc mieliśmy internet bez ograniczeń pobranych danych i transferem 1GB, czyli szybszy niż w hostelach. W Indonezji trochę gorzej, bo kupuje się pakiety na wielkość pobierania danych, co wychodzi dużo drożej. Najlepsza sieć Simpati – ma najszerszy zasięg, ale i tak nie wszędzie dawała radę.

Smartfony na taką podróż nie są wcale takie mądre. Jeden po upadnięciu leży w Kucie Bali i ma wymieniany ekran za 150 zł. Drugi postanowił paść sam z siebie w Indonezji. Okazało się, że black screen w Samsungu to jednak dość powszechny problem. Próbujemy go reanimować sposobem z youtube’a. Ł. idzie pożyczyć suszarkę, ale kto w takim kraju ma suszarkę i po co.

Ł. za drzwi łazienki: dostałem miskę ryżu

Ja: ale z jakiej okazji (może święto jakieś)

Ł.: pan powiedział, że suszenie na słońcu to „not good” i że oni w Indonezji telefon w ryż wkładają.

Więc zamiast suszarki mamy to:

SAM_3567

Nie pomaga.

Bagaż

Nasze plecaki to jest to co nas dobijało od początku. 20 kg jest dobre na przejście z samolotu do taksówki, ale nie dalej. Ponieważ jesteśmy w drodze do Australii, gdzie chcemy spędzić rok, mamy też zimowe ubrania. I to błąd wielki jest!! Nigdy, nigdy nie robić tak więcej.

Jak spakować się na rok?

W plecak, który z nami jedzie spakować:

  • Buty trekingowe
  • Na nogi sandały
  • 3 t-shirty
  • 2 pary spodenek
  • 1 sukienka
  • 3 pary majtek
  • Podstawową apteczkę
  • KremY do opalania (koniecznie 50 na pierwsze 2 -3 tygodnie)
  • Latarka (na małych wyspach często nie ma prądu)

Na miejscu są tanie pralnie, a ubrania schną momentalnie. W Indonezji konieczne jest kupienie sarognu czyli ogromnej chusty, która jest obowiązkiem założenia przy wchodzeniu do świątyni i dla kobiet i dla mężczyzn. Poza tym może służyć jako sukienka, siedzisko, ręcznik plażowy i wiele innych.

Resztę ubrań zimowych i pozostałych BARDZO-WAŻNYCH-RZECZY wysyłamy drogą MORSKĄ (znacznie taniej niż lotnicza).

One Comment

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *