Gruzja, Tibilisi

Prowizorki i most podpaska

Żadna marszrutka na 6 h, tylko wygodny pociąg o cenie podobnej, a standardzie wyższym niż w Polsce. Jak Tibilisi, to nocleg u, już wszędzie obsławionej, Pani Iriny. Sami znajdujemy ją w przewodniku. Irina w swoim domu ludzi ma non stop i sama śpi na kanapie w klatce schodowej.

2014-09-14 17.23.14

Gości jest wielu, głównie z Polski i Izraela, ale warunki są genialne, za 15- 25 lari i w centrum Tibilisi.

irina
Pomimo wielu niepochlebnych opinii Tibilisi zachwyca. W planach mamy Muzeum Etnograficznego, do którego nie jest łatwo dotrzeć. Nikt tu chyba do niego nie chodzi, więc tubulcy wysyłają nas najpierw do Galerii nie wiedząc, gdzie chcemy trafić. Starszy bezzębny pan na ulicy z szerokim uśmiechem patrząc mi w prosto w oczy mówi: “A nie ma tu czegoś takiego”. Pośmialiśy się wszyscy, aż z Ł. trafiamy do informacji turystycznej, gdzie pan w końcu wie! Hurra.
Jedziemy później jeszcze 20 min. idziemy pod górę w 30 stopniowym upale i jest! Kilka chat jak z dzikiego zachodu. Ciągle pod górę. 2014-09-14 17.25.54Miło, tym bardziej, że przy górnym wejściu jest knajpka z napitkami i zabójczym widokiem. (mieliśmy spór czy to anyż czy coś innego więc jeśli ktoś wie, proszę o kontakt)

Droga idzie jeszcze wyżej, co postanawiamy wykorzystać. Każdy mówi, że nie ma ścieżki z jednego wzgórza na drugie, aż starszy, wysuszony, opalony pan obola ten mit, więc idziemy spełniać naszą megalomanię.

megalo

Widoki ze wzgórz wynagradzają 2 godzinny marsz w górę to w dół. Mimo, że Tibilisi to wzgórza i pagórki, z naszej perspektywy wygląda zupełnie płasko i fascynująco. Sam ten spacer jest już ciekawy, po drodze spotykamy tylko leśną babę i jedną rodzinę. Na końcu ścieżki jest brama z kłódą, ale pan wojskowy pozwala przejść nam górą ogrodzenie i tak lądujemy w parku rozrywki, który wznosi się nad Tibilisi. Zdecydowanie polecam taki spacer nad miastem. Niech nikt nie mówi, że nic tam nie ma.

Chodząc po mieście ma się wrażenie, że bieda miesza się z potrzebą bycia nowoczesną stolicą. Niby ruiny, prowizorki, zardzewiałe ogrodzenia, a w tle most – podpaska i wzgórze z diabelskim młynem.

2014-09-14 17.24.14Na obiad nie można nie udać się do tradycyjnej polskiej restauracji.

Warszawa zaprasza:

warszawaPo nadmiarze tutejszego jedzenia nie mogliśmy wziąć nic innego.

warsza

Ciągle czujemy niedosyt gruzińskiej tradycji, więc Irina swoją tanią taxą (4 lari za przejechanie całego Tibilisi i powrót z tym samym panem, który przyjeżdża po nas na smsa) wysyła nas do Tsiskvili. Nawet pan taksówkarz ostrzega, że jest tam drogo. Byliśmy nastawieni na polskie “drogo”, a okazuje się bez dramatów. Za 3 osoby najedzone i nawinione płacimy ok. 120 zł.

Mamy w tym muzykę gruzińską, bardzo luksusową restaurację, której za oknem na poziomie prawie stolików płynie rzeka, a co 10-15 min. szalone tańce gruzińskie w tradycyjnych strojach. Imreza trwa od 20:00, więc stolik mamy beznadziejny nad parkietem (kto późno przychodzi…)

Dzień zamykamy wyjeżdżając kolejką na wzgórze z aluminiową Matką Gruzji.

20140909_234450

 W Tibilisi warta uwagi jest dzielnica z baniami, łaźniami, które po wejściu do środka wyglądają dość ekstremalnie jeśli chodzi o warunki. Warto jednak zajrzeć i skorzystać, bo to tutejsza rozrywka, centrum spotkań i odpoczynku. Pewnie gdyby nie fakt, że czas nas nagli to byśmy zostali.

Niedaleko łaźni są dwie bardzo klimatyczne uliczki z pubami, kawiarniami i dyskotekami, więc każdy znajdzie wieczorem coś dla siebie. Lekcja od zaprzyjaźnionego pana taksówkarza – nigdy nie brać taxi, która jest na postoju (normalka) i z mostu-podpaski do Iriny można wrócić za 3 lari.

Rano ruszamy dalej w drogę. Aby dostać się do Sighnaghi, trzeba metrem dojechać na stację Samgori, skąd odjeżdżają co godzina marszrutki.

Jeszcze tylko niezpomniane toaletowe wrażenia z kibla”dworcowego”.

2014-09-14 17.19.06
Trzeba przy tym przyznać, że babcie klozetowe są bardzo rozmowne. Stały zestaw pytań:

– Skąd jesteście?

– Z Polski.

– A to tam tacy dobrzy ludzie są, tacy dobrzy…

Duszna, szalona marszrutka wiezie nas 1h 45min do Kachetii, płynącej winem i …. winem.

2 Comments

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *