Australia, Prywatnie ludzkie

Rok w podróży, rok pierwszych razów

No i stało się. Minął dokładnie rok od naszego wyjazdu. Ostatnio serdeczny kolega O. zapytał mnie czy był to najlepszy rok mojego życia. I stwierdzam, że jako cały rok chyba tak. Gdyby wyciąć może z niego ten ostatni czas frustracji, to bez wahania. Zapraszamy was to przeczytania podsumowania naszej podróży. Przy okazji bardzo dziękujemy, że jesteście z nami i traktujecie nas czasem miłym słowem, czy to od niedawna, czy od początku. Każde Wasze wsparcie jest dla nas bardzo ważne jako, że mimo uroków podróży często pojawiają się momenty tęsknoty i zwątpienia czy to ma sens. A teraz przyjemnego wspominania razem z nami…

Wyjeżdżaliśmy pełni obaw na kompletnie nieznany kontynent – 22 marca 2015 z celem dotarcia do Australii przez kilka państwa azjatyckich. Z biletem w jedną stronę do Bangkoku, bez planu i tylko z roczną wizą Work&Holiday załadowaliśmy się do lotowego Dreamlinera. Moja najdalsza podróż na wschód była do Moskwy, więc już Azja była dla mnie źródłem wątpliwości.

rok

Każda podróż ta mała czy duża to jest zawsze źródło niezliczonych doświadczeń, ale co dla mnie najważniejsze to ten smak nowości, który przychodzi każdego dnia. Uwielbiam uczyć się nowych rzeczy do tego stopnia, że chyba jestem uzależniona. Dlatego też podsumowanie będzie zbiorem naszych osiągnięć „Pierwszego razu” w nowym świecie.

Ostrzegam, że jest zbiór turystyczno-indywidualny. Staraliśmy się wyciągnąć z tych krajów jak najwięcej, dlatego czasem zmuszeni byliśmy do podążania za tłumem turystów, co w Azji jest niemal nie do uniknięcia. Z kolei w Australii wydaje ci się, że zawsze podążasz swoją ścieżką.

Tajlandia

-> Pierwsze Święta poza domem. Wielkanoc siedzieliśmy malując jajka moją szminką i mazidłami do oczu, które później słabo się obiera, bo rozmazują się po palcach.

20150405_103001

20150403_110710

-> Na jednym z wielu nocnych marketów jedliśmy chrupiące pasikoniki i mięciutkie, grubiutkie pełzające pędraki. Pychotka.

robaki

-> Obchodziliśmy sylwestra roku 2559 latem oblewając wiadrami wszystko co się wokół ruszało. Chiang Mai jest położone wokół kanału, który zapewnia dużo amunicji dla wiader, spluw i węży. Zobaczcie tutaj jak było>>

DCIM100MEDIA

->  Słonie. Wszędzie słonie.

20150404_160203

DCIM100MEDIA

-> Zrobiłam kurs refleksologii stóp. Siedziałam 3 dni z panią Tajką po kilka godzin która opowiadała mi gdzie wątroba, gdzie głowa itd. Chyba cała jestem chora bo każda rzecz którą naciskała mi na stopie bolała tak, jakbym miała zaraz umrzeć, albo przynajmniej stracić stopy.

20150411_122451

–> Jechaliśmy i płynęliśmy 5 środkami transportu, żeby  dostać się na wyspę, gdzie nic nie ma za to małpy kradną jedzenie. Uroki Ko Jum >>

ko jum

ko jum2

DCIM100MEDIA

20150415_142032

–> Przekonaliśmy się, że mielone robione polskim sposobem nie smakują tak samo i zdecydowanie nie smakują Tajom. Nasza host nie umiała ukryć nawet za pomocą jednego z dwunastu tajskich uśmiechów, że jej nie smakuje. To znaczy, że musiało być na prawdę źle. No ale jak można dodać chilli do mielonych?

bangkok

Indonezja

–> O drugiej w nocy zaczęliśmy podróż na jeden z balijskich wulkanów (Mt. Batur >>) gdzie dotarliśmy przed świtem. Wychodzenie na wulkan zaznaczą tutaj nie różni się niczym innym od zwykłej góry jak tylko podłożem, które od czasu do czasu wyślizgiwało się spod naszych treków. Jedna z uczestniczek poszła tam w białych tenisówkach więc miała kilka dodatkowych zmartwień niż my. Wschód słońca dał znać, ze było warto nie spać. W sam raz, żeby poświętować piękna rocznicę w Polsce jaką jest 3 maj.

DCIM100MEDIA

–> Razem z chińską parą nowożeńców (który wyrazili ogromny podziw nad tym, że razem podróżujemy a nie jesteśmy małżeństwem) zaliczyliśmy rafting. Dostaliśmy ponton, wiosła i wesołego pana przewodnika, który łamanym angielskim szczebiotał coś o swoim małym, świeżym synku.

DCIM100MEDIA

–> Miejscowość Amed słynie głównie z przepięknego snorkelingu i dwóch wraków, które można pooglądać pod wodą. Dla nas będzie dodatkowo czarną, wulkaniczną plażą i zjedzeniem przegranego koguta z walki.

–> Przez tydzień patrzyliśmy na budowanie wielkiego byka, który został spalony wraz z zawartością, jaką był lokalny duchowy przywódca. Pogrzeb w jakim braliśmy udział w Ubudzie był wielką fetą obchodzoną przez wszystkich okolicznych mieszkańców. Wszyscy radowali się, że teraz uwięziona w ciele dusza, wraz z popiołami leci bliżej do Boga. (Zobacz jak w skrócie wyglądał pogrzeb na Bali >>)

20150429_143106

–> Nie mogliśmy nie spróbować najsłynniejszego, w tej części świata, sportu. Deska surfingowa zdarła mi dość szybko skórę z ud, a słoniasta woda szybko wypędziła z oceanu. Tak więc ta przygoda skończyła się na dwóch razach.

–> Nie tylko nas, ale nas pierwszy raz w życiu oblazły dzikie małpy. Jedna z nich z niemałym powodzeniem próbowała mi buchnąć kolczyki. Ł. się bronił udobruchując je bananami. (Video z Ubud >>)

DCIM100MEDIA

20150505_132907

Singapur

–> Przeżyliśmy szok azjowy po tym jak jednego dnia mieszkaliśmy w chacie z pali, a drugiego na 50tym piętrze szklanego wieżowca. Więcej tutaj>>

Australia

–> Zobaczyliśmy w dziczy:  kangury, wombaty, koale,  emu, półmetrowe jaszczurki, węże, zabijającego pająka,  czarne łabędzie, pingwiny, oposy (2 jako mieszkające na naszym balkonie).

IMGP7471-2

1658309_522229031285750_4373582769914822572_o

12771956_549950445180275_877442434818918052_o

886361_531782230330430_2059167593423241588_o 12356977_523008114541175_5959906894175355024_o

–> Jeszcze jedyny dziwny zwierz, którego nie widzieliśmy, mimo, że w Perth w Australii Zachodniej WSZĘDZIE były znaki, że on tu przechodzi.  Żółw wężoszyi. Nie prawda, nigdy nie przechodził, zawsze patrzyłam, zawsze czatowałam i nic, przez pół roku. Nie, ani jednego. Ściema z tymi znakami, nie wierzę w nie więcej.

11377138_448077235367597_8754840888774193708_n

–> Pierwszy raz w życiu pracowałam za barem, polewając…. Wyborową. I przez pierwszy miesiąc tak się stresowałam tą pracą, że prawie sama zaczęłam pić.

–> Wzięliśmy z Ł. udział w największym festiwalu polonijnym, na scenie. PolArt to festiwal, jaki odbywa się co trzy lata w innym australijskim mieście i jest wielkim wydarzeniem dla całej Polonii. Podczas tego wydarzenia można obejrzeć przedstawienia teatralne, taneczne, koncerty (w tym roku była to np. Anna Maria Jopek). Dzięki zespołowi Kukułeczka z Perth pierwszy (i pewnie ostatni) raz w życiu  dane mi było wystąpić na scenie w naszym stroju.

12492026_533045233525462_5096522282410939098_o

12509462_538875519609100_9197340827945455297_n

–> Byliśmy na meczu footballu australijskiego  podczas którego przez pierwsze 2 godziny próbowaliśmy skumać co się dzieje i o co chodzi. Więcej o sportach w Australii >>

–>  Graliśmy w golfa (tak na prawdę to próbowaliśmy w niego grać co szło nam bardzo opornie). Ł. kompromitujące starania są tutaj>>

–> Sprzedałam swoją pierwszą stronę internetową (Tak, na emigracji gromadzi się różne umiejętności).

–> Przyjechaliśmy do Australii, żeby zamiatać lodowisko (Uwielbiam to zdanie) – czyt. Zostaliśmy ograni przez Azjatki w curling. Chcieli nas przy to bezczelnie zaciągnąć do ligi. Kompromitujący film z moim udziałem pojawi się niebawem.

–> Kibicowaliśmy siostrom Radwańskim podczas Australian Open (ja odkryłam, że publiczność podczas meczu boi się beknąć bo to może zagłuszać dźwięk piszczących adidasów o kort).

12493905_536216079887045_4537714143755625049_o

–> Testowaliśmy nasze bębenki uszne podczas F1. Okazało się, że większym testem dla nich było wytrzymanie przelotu jakiegoś wielgachnego samolotu, a nie ziuuuuu- tających aut.

–> Obchodziliśmy Święta w lipcu. Nie mam pojęcia skąd wziął się pomysł Christmas in July bo w końcu śniegu jak nie było tak nie ma. Udawanie, że jest jak w Polską zimę, bo jest australijska zima i tak generalnie nie ma sensu. Za to fajnie jest obchodzić Święta 2 razy w roku.

–> Jak już jesteśmy przy Świętach to spędziliśmy je pierwszy raz za granicą, na plaży z parą 80-latków, którzy przygotowali dla nas cały zestaw australijskich tradycji. Zobaczcie je wszystkie we wpisie o królowaniu>>

IMGP7005-2

–> Zrobiliśmy to standardowe selfie z Quokką, która jest chyba najbardziej fotogenicznym zwierzęciem na Ziemi. Uwielbia i pozuje do każdego aparatu, telefonu itd.

DCIM106MEDIA

–> Krzaczyliśmy, albo krzewiliśmy polską tradycję i edukowaliśmy wszystkich napotkanych i zainteresowanych czym jest Polskość, kim jesteśmy i dlaczego jesteśmy super. (Zazwyczaj wszyscy wierzyli).

I wiecie to jest wszystko fajne i miłe. Ale jest jedna rzecz której byście nigdy nie podejrzewali, że może się wydarzyć podczas takiej podróży. Pewnie zabrzmi to co najmniej dziwacznie, ale to czego dowiedziałam się o sobie w tej podróży ma pewnie największe znaczenie. Odkryłam w sobie marzenie, którego nigdy będąc w domu nie miałam. Marzę, żeby objechać Polskę. Tak, chyba trzeba wyjechać tak daleko, rozmawiać z tyloma Polakami, którzy wybrali (lub los za nich wybrał) emigrację, żeby zrozumieć, że nie trzeba objeżdżać świata, a zacząć należy od własnego nosa. I ja nigdy tego nie rozumiałam „Cudze chwalicie, swego nie znacie”. Znaczy rozumiałam to tak logicznie, zgadzałam się z tym wyrażeniem, ale dopiero teraz po roku poza domem, ja to CZUJĘ. Nie muszę o tym myśleć ani się nad tym zastanawiać. Wynika to z potrzeby serca, które mówi „Piękna ta Australia, dzicy Ci Tajowie, że wcinają robaki, ale wiesz Krystyna co siedzi przed chatą w Ratowie ma dużo ciekawsze historie”.

Więc tak, ten rok był piękny, nauczył nas dużo, połechtał pięknem, ale też (pewnie czego nie wiecie) czasem smagnął po plecach.

Jeśli po przeczytaniu czy też w trakcie czytania naszego bloga czujecie niedosyt związany z jakimś tematem, chcielibyście, aby jakiś temat został dokładniej opisany, pojawiło się więcej zdjęć w którejś kwestii zamieście proszę komentarz pod tym postem, lub wyślijcie nam maila na adres objechacswiat@gmail.com albo dajcie nam znać na Facebooku.

4 Comments

  1. Leona

    Paulina,
    Jestem po dużym wrażeniem naprawdę. Wiedzialam,że jesteś żądna przygód ale teraz jestem bardzo pozytywnie zaskoczona. Myślę, że jesteś inspiracją dla dużo ludzi i robisz to o czym tyle ludzi tylko codziennie marzy. Trzymam kciuki w reszcie podróży i chętnie będę czytała dalej twój blog 😉
    Pozdrawiam z Czech

    Reply
    1. Paula Author

      Bardzo, bardzo dziękuję. Miło się to bardzo czyta :) i będziemy pisać więcej, żebyś miała co czytać 😉

      Reply

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *