Gruzja, Sighnaghi

Schron na górze

Miasto, gdzie można się schronić (siginak po turecku to schronienie, szałas), choć może być trudno czyli Sighnaghi zostało nam polecone przez dziewczynę poznaną w samolocie, która stąd pochodzi. To urocze miejsce znajduje się na wzgórzu, dzięki czemu widać je już z daleka jadąc marszrutką. Wizytówkę rodziny Zandarashvili mamy od Iriny (ma wielki wór z wizytówkami chyba z całej Gruzji). Dom dla gości prowadzi przede wszystkim 2 synów (szalony i roztropny). Widok z tarasów domu jest powalający. Pokój bierzemy najtańszy (15 lari) z kolacją (15 lari) co okazuje się dobrym pomysłem na jeden wieczór. Spędzamy go przy 3 dużych stołach z ludźmi głównie z Europy.

20140910_190802

Zostaliśmy potraktowani: bakłażanami na ciepło, grzybami w różnej postaci, pomidorami, ogórkami, buraczkami, tłustymi sałatkami, winem i czaczą (tamtejszą wódką o smaku polskiego bimbru). Na pewno polecamy wykupić przynajmniej jeden taki posiłek.

Co warto zdecydowanie zobaczyć w Sighnaghi to: cmentarz, muzeum etnograficzne i mur okalający miasto.

Cmentarze mówią bardzo dużo o kulturze danego kraju, a do tego nie są pełne turystów, co oznacza, że trzeba je koniecznie wpisać w kalendarz miejsc do zwiedzenia. Ostatnia rada rodaka (właściciela baru Warszawa w Tibilisi) odnośnie Sighnaghi brzmiała: “Tak szczerze, na waszym miejscu jedyną rzeczą jaką bym zrobił w Sighnaghi to wziąłbym 5 litrów wina w platyku, poszedł na tamtejszy cmentarz obejrzeć zachód słońca i  siedział tam całą noc.”

W nocy nie poszliśmy, bo reakcje gruzinów na nasz pomysł, żeby iść w nocy na cmentarz były na tyle mocne, że baliśmy się, że to może ich obrazić. Znaleźlismy w końcu cmentarz, który absolutnie spełnił nasze oczekiwania. Położony na najwyższym punkcie miasta, wysoko nad okolicą, otoczony przestrzenią i lasem.

To, co jest znakomicie inne niż w Polsce i zaskoczyło nas najbardziej, to zdjęcia, które są na każdym grobie. I są to zdjęcia bardzo różne. Od poważnych sylwetek całych postaci, przez zdjęcia dziecka rozmawiającego przez telefon, pana z Ładą, gościa w dresie adidasa po pannę młodą. W końcu każdy ma chociaż jedno zdjęcie w życiu.2014-09-14 17.07.30

Drugie miejsce warte odwiedzenia to muzeum etnograficzne. Nietety nie w uwagi na zbiory. Nigdy byśmy do niego pewnie nie poszli gdyby nie Martyna prowadząca muzeum, która dosłownie podeszła do nas na ulicy, zapytała czy jesteśmy Polakami i zgarnęła nas do swojego miejsca pracy. Więc tak, warto odwiedzić muzeum ze względu właśnie na Martynę, która jest kolejną naszą rodaczką, zakochaną w Gruzji (a i nie tylko w Gruzji ;). Mieszka tu od roku więc ma wiele ciekawych spostrzeżeń do opowiedzenia. Rozlała nam kupione na bazarze wino do tradycyjnych gruzińskich rogów i zrobiła nam kulturalny przegląd różnic.

20140910_161845

(Cwaniaczkowate te rogi. Ponieważ nie da się ich odstawić trzeba go wypić na raz co np. przy rogach półlitrowych już może być drobnym problemem.)

29-letnia samotna kobieta nie ma łatwo w małej gruzińskiej miejscowości, gdzie na tą porę powinna mieć 3-kę dzieci. Dlatego też w martynim świecie było trochę narzekania, a dla nas fascynacji, że można wynajmować DOM (!) za 300 zł i żyć w takim pięknym miejscu tak ot, po prostu. Później w Sighnaghi spotakaliśmy jeszcze kilkoro innych Polaków, których urzekła Martyna.

Mur wokół Sighnaghi ma 4.5 km i ponoć warto zrobić sobie spacer wokół, który zaczepia o niełze widoki. W miasteczku jest kilka restauracji, gdzie znowu grzeszymy i bierzemy…pizzę. Na szczęście jeśli chodzi o zagranicznych gości to Gruzini bardzo się starają i wszystko robią najlepiej jak tylko potrafią dzięki czemu nawet pizza jest powalająco pyszna.

2014-09-14 17.06.03
 W całej Gruzji znany i powszechnie dostępny jest biały ser, twardy, z małymi dziurkami i bardzo słony. My kupiliśmy go właśnie w Sighnaghi, ale jest wszędzie, na każdym miejskim bazarze. Znajdziemy go w każdej restaracji, na każdym domowym stole, w każdej “greckiej” sałatce udającego fetę.

W tej malutkiej miejscowości już nic więcej nam nie zostało więc ruszamy do David Garedża.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *