Australia, Grampiansy, Wiktoria

Selfiestickiem po głowie | Grampians

Dla małej Holy był to niewątpliwie ważny dzień, pełen wrażeń. Dla nas również, mimo, że jesteśmy grupą ludzi starszych od niej pewnie 3 i 4 krotnie. Mała Holy, może mieć 5 albo 7 lat. W sumie ciężko powiedzieć, bo była zakaskowana, widziana z dołu i na tle takiej skały, że każdy wyglądałby na malutkiego. Bez wątpienia jednak jest to mała istotka. Wielki kask razem z Holy w środku schodził powoli z 20 metrowej skały. Mama Holy musiała mieć stalowe nerwy, a i tak to ja poryczałam się z dumy i wzruszenia kiedy stopy Holy dotknęły ziemi, zaraz obok jej taty. Całe gapiostwo na małą Świętą odbywało się w Wielkim Kanionie (Great Canyon) Grampiansów, gór położonych na północny zachód od Melbourne.

IMGP9250

IMGP9249

Dla nas też to był dzień pełen wrażeń. Ku uciesze K. zobaczyliśmy jedyne zwierze na E w “Państwa i miasta”, ku uciesze T. wypiliśmy piwko na szlaku, uciesze Ł. – jedliśmy w turboobsukrnym barze tradycyjne australijskie danie – fish and chips na gazecie i ku mojej, połaziliśmy wystarczająco dużo, żeby się zmęczyć.

IMGP9076

Grampiansy słyną z pięknych widoków, Halls Gap (nasze krupówki, gdzie największą atrakcją są 2 budy z lodami i wyschnięte koryto kamienistej rzeki na “brzegu” której te lody się konsumuje) i powinny z morza Azjatów. Razem z K. T. i Ł. przyjechaliśmy tu na długi weekend (przedłużony o ANZAC Day, czyli święto australijsko-nowozelandzkiego wojska). Pierwszego dnia przelatujemy najbardziej znane trasy czyli wodospady i balkony. Jak możecie zauważyć, nie będzie tu uroczego przekłamania w postaci odosobnionych zdjęć na łonie dzikiej natury. Jedyne co jest tam dzikie to tłumy z selfiestickami, które co chwilę machają ci nad głową.

IMGP9110

IMGP9056

IMGP9159

Zdjęcie pod tytułem „ilu Azjatów zmieści się”…wlazło ich tam 5cioro. A ile białasów? Ani jednego, żaden z nich nie odważył się przeciskać przez drut i wielki znak „uwaga, zakaz wchodzenia, grozi utratą życia”. Tak więc pomachaliśmy sobie naszymi selfie stickami i pojechaliśmy napić się wódki jak prawdziwi Polacy.

IMGP9210

DCIM106MEDIA

DCIM106MEDIA

IMGP9215

Drugiego dnia przechodzimy Wielkim Kanionem z małą Holy przyczepioną do ściany, żeby tak dojść do Pinacles czy wielkich formacji skalnych, każda nad przepaścią. I jak poprzednio latającymi patykami do zdjęć.

IMGP9305

DCIM106MEDIA

Trzeci dzień to dzień zagubionego ucha. Ucho usłyszało (ale tylko jedno), jak pan w informacji poleca tunel pod ziemią, ale już nie usłyszało ani jak, ani gdzie, ani czego się  spodziewać.

Fajnie, że jest po drodze – jedziemy. Droga robi się wąska, polna, pod górę i jest „parking” czyt. Wykarczowane poletko przed wejściem na szlak. Niedaleko od tego miejsca są wielkie wrota do tunelu. Wyglądają na zamknięte. Tunel faktycznie jest pod ziemią, a dokładniej pod górą ziemi. Szlak prowadzi nas pod górę, a później z góry (T. pewnie będzie tą trasę wspominał z rozrzewnieniem, bo nie spotkaliśmy żadnego Azjaty) po to, żeby naruszyć prywatność opalającej się damy nad wodą i jej rozszalałych dwóch Kelpie.

I szlag! Ani nie ma drugiej strony tunelu i na dodatek trasa taka sama, czyli pod górkę.

panor tunnel

IMGP9368

IMGP9147

Tego dnia oglądamy jeszcze na szybko malowidła Aborygenów, których tu nie pokażę, bo pewnie umiecie sobie wyobrazić jak można namalować białą kredą człowieka i 2 psy na ścianie kamiennej setki lat temu.

Grampiansy to jedne z tych górek, które nie zawodzą widokami. O każdej porze jest tu coś pięknego.  Niezależnie jednak od pory, miejsca widokowe cieszą się tak dużą popularnością, że ciężko o prywatną trasę wolną do iPhonów na stickach. Po te należy wybrać się do Alpine National Park.

   IMGP9242

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *