Australia, York

Stary lądowy York

Gdzie  pojechać w WA na 1 dzień?

Po zrobieniu powyższej ankiety padło tym razem na York. Zapytaliśmy co najmniej 4 niezależnych osób znających się trochę na tutejszej turystyce, wszyscy jednym głosem powiedzieli: „Jedźcie”. Więc jedziemy.

Nie Nowy, ale stary, dobry York w Australii Zachodniej. To pierwsze miasto w lądzie w tej części kontynentu położone 100 km na wschód od Perth. Droga, która nas tam prowadzi jest długa, prosta z ograniczeniem 110 km/h. Wokół głównie busz, który o tej porze roku zaczyna robić się brudno brązowy. Dla nas lato to jedyny słoneczny czas kiedy wokół jest faktycznie pięknie zielono. W Australii oznacza to, że część lasów musi zostać wypalona (żeby sama nie wymyśliła się spalić w trakcie upałów) a zielone zimą i wiosną rośliny zmienią się w spalone brązowe suchotniki.

townhallIMGP3492 IMGP3489

Ł. pobudzony zachwaleniami znajomych i tym, że w końcu gdzieś pojedziemy za miasto, ja tym, że w końcu zobaczymy może coś historycznego. Docieramy bez problemu, parkujemy na głównej ulicy pod ratuszem, gdzie znajduje się informacja turystyczna. Bardzo angielska starsza pani tłumaczy cierpliwie każdemu świeżutkiemu turystowi, co warto zobaczyć w zacnym, historycznym mieście York. A jest tego masa – muzeum motoryzacji z najstarszym samochodem, galerie, pokazy historycznych instrumentów, sklep z robionymi słodyczami. Do ręki dostajemy jeszcze foliowy woreczek z typowymi australijskimi nasionami i ruszamy „w „miasto”” (podwójny cudzysłów nie jest tu przypadkowy).

IMGP3395IMGP3401 IMGP3393 IMGP3392 IMGP3391

Główna ulica to kilka budynków w stylu kolonialnym z balustradami, drewnianymi wykończeniami w których znajdują się bary, kawiarnie, poczta i o! Nasze muzeum. Wstęp 9$ które ja wolę zjeść więc Ł. sam wchodzi, a ja idę do kawiarni.

Jakby spojrzeć na ulicę to ma się wrażenie, że czas zatrzymał się tu w okresie powstania tego miasta (1831 rok). W barze naprzeciw muzeum siedzą harlejowcy prawdziwi – skóry, długie siwe brody, czarne motocykle, 100 lat na karku. Ulicą, co jakiś czas przejeżdża samochód z poprzedniej epoki. Nawet zastanawiam się po co Ł. wszedł do środka, jak to samo można zobaczyć jadące po ulicy.

Muzeum:

IMGP3403 IMGP3427 IMGP3429

Ulica:

IMGP3510

Ł. idzie po rozum do głowy i po 15 min. wychodzi. I na tym kończymy zwiedzanie zacnego Yorku. Bo: sklep ze słodyczami powinien być otwarty, a nie jest, podobnie jak pokaz instrumentów, muzeum wyglądało tak biednie, że nie wydawało nam się nawet, że 4 dolary warte jest wejście. Poza ty miasteczko jest wymarłe prócz małych uliczek, gdzie co jakiś czas można zobaczyć człowieka w ogródku, albo wesoły ogródek dobrze zasiedlony.

IMGP3493

Postanawiamy pozwiedzać dalej już tylko naturę. Jest czas kwitnienia więc pani z punktu informacyjnego upomina by iść zobaczyć morza nieśmiertelników: morze fioletowe i morze żółte.

IMGP3583IMGP3574

IMGP3600 IMGP3558  IMGP3532

Grill – obiad okazuje się sąsiadujący z cmentarzem, ale nie mamy pojęcia gdzie jest inne bliskie miejsce na barbi więc zostajemy tutaj.

IMGP3535IMGP3541 IMGP3539 IMGP3552

To co podobało nam się najbardziej to mostem przerzucony przez rzekę.

IMGP3450

Poza tym na każdym kroku musimy dokonywać korekty wyobrażeń. Cięgle oczekujemy, że nieoczekiwanie odkryjemy kawałek kultury, coś egzotycznego, innego w ludziach i ich historii. A Australia z jej białasami istnieje dopiero od ok. 1830 roku co oznacza, że mój Uniwersytet jest ponad 100 lat starszy niż całe to państwo. Dlatego na cmentarzach próżno szukamy “najstarszego nagrobka”, historii otartej krwią, czy kawałka tradycji gdzieś za rogiem. Ale pięknie jest, przestrzeń jest, powietrze czyste jest i pogoda. Na rok wystarczy.

IMGP3601

7 Comments

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *