Alpy, Australia, Wiktoria

Wielkanoc w Alpach…australijskich rzeczy jasna

Stojąc nawet na niskim szczycie, trzeba być uważnym. 😉 Więc Mt. Cape to górka, z której mieliśmy obserwować dzikie konie biegające tu w okolicy. Koni co prawda nie było, ale sterta kamieni, hulający wiatr szczytowy.

(Uwaga! Na żadnym z poniższych zdjęć nie ma szronu, śniegu ani żadne innej formy zimy)

Alpy australijskie stając na wysokości zadania dość dobrze reprezentują górski potencjał. Po spędzeniu 4 godzin w naszej żabie docieramy do miejscowości Bright, która jest jednym z ostatnich objawów bardziej rozwiniętej cywilizacji w tym regionie. Dotankowujemy po drodze pod kurek bo pani, która mieszka w pobliżu ostrzegła nas, że w górach nie ma ani sklepów z jedzeniem, ani stacji benzynowych. Znaczy są, ale w cenach w których lepiej, żeby nie istniały.

Nasza trasa objęła kilka szlaków po drodze:

Mt Buffalo – który ciężko zaliczać do zdobytych, bo jest to góra dla leniwych. Lwią jej część przejeżdża się samochodem, po to żeby na koniec mieć spacer..bo ja wiem…750 metrowy chyba.

DCIM106MEDIA

Nocleg pod namiotem nad rzeką w Germantown. Nie wiem czemu nazwali to „niemieckie miasto”. Może i jest niemieckie, ale już miastem na pewno nie można nazwać 4 domów przy ulicy. Przywitały na 4 stopnie w nocy, co w naszym australijskim namiocie oznaczało pierwszą i ostatnią noc (dobrze, że przynajmniej darmowa).

Mt Beauty to pięknie położona miejscowość, która jest ostatnim miejscem z apteką. Dokładnie nad tym miastem przychodzi zjeść nasze śniadanie Wielkanoce.

DCIM106MEDIA

Staraliśmy się przeżyć te Święta bardziej świątecznie niż jedząc po australijsku czekoladowe jajka więc w nocnym namiocie było malowanie pisane, a w pseudokoszyczku znalazły się wszystkie potrzebne symbol – sól, krem chrzanowy, kiełbaski Chorizo i oczywiście jajka. Śniadanie Wielkanocne było więc huczne!

20160327_110046

Przez całą drogę jedziemy krętą drogą (ok. 120 km) z niezliczoną ilością rowerzystów. Jak się później okazuje to w tej okolicy orgnizowany jest jeden z najbardziej wymagających zawodów rowerowych. Uczestnicy muszą po górach pokonać 235 km, zaliczając 7 szczytów w 13 godzin (Peaks Challenge).

20160327_173154

falls creek panorama

jezioro panorama

20160327_122618

Falls Creek to serce narciarstwa. Znajduje się na wysokości 1600 metrów nad poziomem morza, podobnie jak jezioro, i cała równina jaka nas otacza. Jak tu przyjeżdżaliśmy nie spodziewaliśmy się tego, co zobaczyliśmy. Wokół martwe, białe drzewa. Przez całą drogę zastanawialiśmy się, czy to jakaś choroba tak je wygoliła. Na szczęście pan w informacji był wylewny i wszystkie wątpliwości rozwiał. Wszystkie te białe krzaczki jakie widzicie na zdjęciach tak na prawdę nie są krzaczkami,  tylko pełnoprawnymi ponaddwumetrowymi drzewami. Co ta perspektywa robi ze światem….

20160327_163555

20160327_162157

Drzewa spłonęły podczas pożarów, jakie miały tu miejsce w latach 2003, 2006.  (Więcej o poż20160327_165913arach w Australii przeczytaj tutaj). Wtedy to wokół jednej miejscowości zgłoszono 40 pożarów. Pioruny bez deszczu to bardzo częsty powód zapalania się pojedynczych drzew. Spalone drzewa to w znacznej części Snow Gums. I nie gadam tu o tych drzewach, bo chce was uśpić tylko napisać dlaczego są super mądre. Snowu gums to drzewa liściaste, a w Alpach, jak to w Alpach bywa, pada śnieg. Dlatego drzewa te mają cechę dostosowującą je do takiego klimatu. Pod ciężarem śniegu, zgina się ich pień, po to, żeby wrócić do pionu po zimie. Dodatkowo, każdego roku ich kora może mieć inny kolor – czasem wieje nudą i jest jasno szara po to, żeby w kolejnym roku być paskowanym, kolorowym drzewkiem. Przyjrzyjcie się zdjęciu i znajdźcie na pniu poziome paski świadczące o jego zgięciu.

Jako najczęściej polecanym szlakiem (w teorii 2.5h, ale to chyba wersja dla 70-latków) jest szlak krowiarzy (Wallace Heritage Trial).  Wypasający przez lata bydło mężczyźni mieli kilka baz, w którym był piec, twarde deski udające łóżko i zewnętrzna toaleta. Wypas bydła na tym terenie rozpoczął się 1850 roku, co w Australii uważa się za niebotycznie historyczne. To ta jakbyśmy w Polsce mówili o domach powiedzmy z 1100 roku. Zabawna rzecz w tym spacerze: Spotkaliśmy 2 wolontariuszy, którzy przez 4 dni Wielkanocy dbają tu o porządek (gaszą niedogaszone ogniska, zbierają śmieci, liczą ludzi), którzy powiedzieli, że teraz jest tu strasznie busy. Mając na myśli, że bardzo dużo ludzi jest w okresie Świątecznym. I co w  tym śmiesznego? Idąc przez 2 godziny, spotkaliśmy 6 osób.

20160327_153747

20160327_161206

20160327_154153

Znaleźliśmy przy tym genialny nocleg i (na te warunki, czyt. Australię i sezon wysoki) tani, który można porównać do polskiego schroniska o wysokim standardzie – Alpha. Wrócimy na pewno na biegówki alb zjazdówki. Tak, tu podobno jest metr śniegu co roku przez 3 miesiące.

DCIM106MEDIA

DCIM106MEDIA

2 Comments

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *