Australia, Nowa Południowa Walia, Sydney

Wielopoziomowe Sydney w 3 dni

Na zobaczenie Sydney najprawdopodobniej potrzeba miesiąc. Nie mamy tyle czasu, dlatego staramy się wycisnąć z naszych nóg jak najwięcej i poczuć miasto w dosłownie kilka dni. Mamy szczęście przyjechać do Sydney w Dzień Australii – 26 stycznia nazywanym przez Aborygenów Dniem Zagłady. Niezgoda jaka panuje między dwoma rasami trwa i pewnie trwać będzie zawsze.

Dzień Australii to dla Australijczyków przede wszystkim dzień wolny od pracy i długi weekend. Wszyscy chętnie wyjeżdżają na campingi do buszu z daleka od miasta, szczególnie, że temperatury mają utrzymywać się powyżej 35 stopni. Dodatkowo w czasie naszej wizyty rozpoczyna się Chiński Nowy Rok, który jest równie celebrowany, jak ten „nasz”.

Jak zobaczyć Sydney w 3 dni?

Nie da się. Miasto jest ogromne, i mimo, że najważniejsze rzeczy skupione są w centrum, to zobaczenie go kończy się raczej na pobieżnym „popatrzeniu”. Skupiamy się z Ł. na miejscach – symbolach. Bo po pierwsze z miastami mamy zazwyczaj nie po drodze i wolimy siedzieć w namiocie w buszu, a po drugie mamy miesiąc na przejechanie wschodniego wybrzeża Australii. Jeśli chcesz tylko przepisu na Sydeny w 3 dni znajdziesz go na samym końcu.

IMGP4993
Ogród botaniczny w Sydney

IMGP4939

Do przystanku Tawn Hall w centrum docieramy pociągiem, skąd przechodzimy obok katedry, przez niesamowite Królewskie Ogrody Botaniczne, do punktu widokowego Marcquarie. Zatrzymujemy się po drodze w ogrodzie na kawę. Mają tutaj największą zbieraninę palm pod gołym liczącą 180 gatunków. Royal Botanical Gardens są enklawą w środku miasta. Można zobaczyć tu dziewczyny opalająca się w strojach kąpielowych i ludzi w garniturach, którzy wyskoczyli na szybką kawę. Chociaż nie wiem czy przymiotnik „szybka” pasuje do Australii. Ogród został założony w miejscu pierwszej farmy w Australii w 1816 roku. Już stąd widać Operę i most. Spacer od Tawn Hall, przez ogród do punktu widokowego Marcquarie zajmuje nam pewnie ok. 3 godzin.

Do Opery docieramy już zmęczeni 36 stopniami i mocnym, lutowym słońcem. W końcu, bo opera to przecież najważniejszy budynek w tym kraju i najbardziej „ofotografowany”. Co zresztą da się zauważyć na schodach przed operą, które oblegane są dosłownie przez setki turystów.

Opera Narodowa nieznaczących faktów kilka

Budowa opery trwała 14 lat ze znacznymi komplikacjami, tak, że jej projektant Jorn Ultzon nie dożył jej ukończenia w 1973 roku.

W Operze jest wiele sal koncertowych i teatralnych, ciągle w użyciu. Na kabaret w niesłynnej Sali udało nam się dostać bilety za 50 dolarów (miejsca stojące).

Ponoć Jorn doznał natchnienia architektonicznnego podczas obierania pomarańczy, stąd kształt budowli.

IMGP5018

Co nas zaskoczyło

Opera jest mała! Ze zdjęć zawsze wydawało nam się, że Opera jest ogromnym budynkiem, a tymczasem kościół w Licheniu jest prawie 2 razy wyższy.

Na fotografiach zawsze jest biała. Przynajmniej w ciągu dnia. Z okazji chińskiego święta – czerwona, ale w ciągu dnia jej kolor jest bardziej kremowy niż biały.

Wszystkie budynki pokryte są drobnymi płytkami, więc przypominają z bliska łuski.

IMGP4998

Wielopoziomowe miasto Sydney

Pewnie zastanawiacie się, skąd wielopoziomowe w tytule. The Rocks to stara dzielnica, w której na samym początku był szpital, siedlisko chorób miasta przez co była dość niechlubną dzielnicą. Dziś tętni życiem. Są  tu najstarsze puby i hotele w Sydney. Pozwoliliśmy sobie trochę się zagubić i dla mnie każda uliczka była jak niespodzianka.

Sydney całe było dla nas bardzo górzyste w porównaniu w płaskim Melbourne, ale The Rocks to najstersztyk. Uliczki znajdują się na kilku poziomach zbocza, stjąc w jednym miajcu można zobczyć schody w dół, podnnieść głowę i nad sobą zobaczyć drzwi do pubu, pod stopami dach kolejnego budynku. A wszystko w widokiem na centum i Operę.

IMGP5041

IMGP5043
The Rocks – najstarsza dzielnica Sydney

Stąd łatwo już wejść na Harbour Bridge. Jak teraz o tym myślę (a Ł. potwierdza) chyba nie widziałam w życiu fajniejszego mostu. Jego wielkość i widoki przygniatają, podobnie jak ilość żelastwa, jaka została na niego zużyta. Malowanie mostu to never ending story i na jego pokrycie trzeba 30 000 litrów farby, czyli tyle co na 60 piłkarskich boisk.

Harbour Bridge potocznie nazywany wieszakiem, budowany był z dwóch brzegów równocześnie. Łuk, który łączy brzegi Parramatty ma długość 503 m. Przejście mostu drogą „tradycyjną” zajęło nam ok. godziny, ale to przez milion zrobionych po drodze zdjęć. Jest stąd kapitalny  widok na miasto, obok którego ciężko przejść obojętnie. Droga „nietradycyjna” prowadzi na jego szczyt po jego łuku i zajmuje ok. 3.5 godziny z przewodnikiem. Jest do tego bardzo drogą ścieżką bo zobaczenie mostu z góry to ok. 200 dolarów.

IMGP5156

IMGP5064

IMGP4981
Widok z Mr Marcquarie ‚s Chair

Na drugą stronę przeprawiamy się, żeby coś zjeść, ale też żeby zajrzeć do polecanego przez Julię (Where is Julie)  Wendy’s Secret Garden. Tajemniczy ogród wygląda faktycznie jak tajemniczy i nie spotykamy w nim nikogo. Znowu dziesiątki ścieżek na wielu poziomach, gąszcz roślin i pełno romantycznych ławeczek gotowych na tajemną schadzkę. To nie jest mój ogród to jest ogród dla nas wszystkich powiedziała Wendy, która w 1992 roku po śmierci swojego męża, włożyła serca w stworzenie magii w centrum miasta.

IMGP5086
Wendy’s Secret Garden

Życie w Sydney tętni. Szczególnie teraz przed nowym chińskim rokiem. Wszędzie można znaleźć wielkie nadmuchane zwierzęta chińskiego kalendarza. Ludzie z całego świata i chyba z całego miasta skupieni są na chłonięciu Sydney. Ciężko mi wyobrazić sobie mieszanie w tym mieście i tyle bodźców w każdej minucie.

Poniżej propozycja co zobaczyć w 3 dni w Sydney.

Dzień 1

Przejdź się po  centrum miasta

Zrób sobie spacer po Ogrodzie Botanicznym, punkcie Macquarie

Selfie pod Operą

Przejdź się dzielnicą The Rocks

Przejdź się mostem Harbour

Odwiedź Tajemniczy Ogród Wendy

bondi

Dzień 2

Pojedź na plażę i przejdź się spacerem wzdłuż oceanu do Bondi beach (najsłynniejszej plaży w Sydeny)

Idź na sztukę w Operze

Wypij drinka w Opera Bar z widokiem na most

Dzień 3

Przepłyń się taksówką wodą po Paramacie. Statki-taxi kursują do północy i mają wielki  port w centrum miasta

Zajrzyj do ZOO w Sydney.

DCIM100MEDIA