Australia, Osobliwości Australii

Z torbą po buszu

Ostatnio jadąc do pracy naszła mnie taka refleksja – Jaki dziwny jest kot. Pierwszy raz jadąc samochodem w Australii (a uwierzcie jeżdżę bardzo dużo) zastałam przebiegnięta przez kota). Nie był nawet czarny a mimowolnie splunęłam przez ramię (choć na pewno nie to właściwe). Koty bowiem na co dzień w naszym otoczeniu nie biegają. Bezpańskie zwierzęta tutaj kompletnie nie wstępują i mam tu na myśli zwierzęta nazwijmy je hodowlane (nie licząc królika, którego ktoś wypuścił obok naszego bloku). Koty i psy po ulicach po prostu nie biegają bo i po co.

Ta bezsensowna refleksja doprowadziła mnie przed komputer, żeby opisać wam w końcu zwierzęta Australii, co próbowałam już nieudolne zrobić rok temu. Wtedy zachwycona dopiero co przez wszystkie dziwności jakie wokół nas chodzą, pełzają czy siedzą  myślałam, że coś wiem. Od tamtego czasu spotkaliśmy dużo bardziej czy mniej dzikich, bardziej lub mniej groźnych zwierząt, więc zdjęć się kilka dla was uzbierało i informacji (mam nadzieję ciekawych). Żeby jednak mój wpis nie był niemrawy i napisany na zasadzie widzimisię mocno wesprę się na książce o Australii jaką właśnie czytam. Zawiera sporo ciekawostek na temat zwierzaków. Dzisiaj będzie rzecz o torbaczach, bo jest ich tu najwięcej i spotkać je można tylko na lądzie na jakim jesteśmy.

Żebyście lepiej zrozumieli dlaczego wracam do tego tematu nadmienię tylko, że Australia zmienia perspektywę patrzenia na naturę. Ja nigdy nie byłam szaleńczo zainteresowana zwierzętami. Owszem pieski, kotki ładne, ale krowy, jaką babcia miała przez lata, nigdy nie dotknęłam. Tu to co innego, szczególnie, że ta natura pcha ci się sama do życia wdrapując się swoimi ośmioma nóżkami do domu, wlatuje do domu, czy chrapie na drzewie obok i nie daje spać.

Powtórzę jeszcze raz, że Australia jest większa od Europy, więc i jej mieszkańcy są znacznie zroznicowani. Na północy spotkamy z łatwością krokodyle, w Australii Zachodniej kangury stadami mieszkają w centrum miasta, w Południowej koale siedzą stanie na drzewach obok autostrady, a wombaty wieczorem spokojnie czekają na ciebie na ścieżce.

Psychopaci na drodze

Kangury wydawały nam się nieziemskimi stworzeniami i w sumie dalej jak widzimy stado to zatrzymujemy się, żeby je poobserwować i zrobić kilka zdjęć. W Perth mieszkają na wielkim cmentarzu 3 stacje pociągiem od centrum. Jest ich tam ok 30- 40 sztuk, gdzie kicają i wcinają kwiatki. Dlatego też żywe kwiaty przykrywane są drucianymi siatkami.

SAM_4174

W Wiktorii wszędzie gadają o Wallabies i ja dalej nie wiem czemu nie mówią na to kangur bo..to jest kangur. A raczej rodzaj kangura. Te są mniejsze i ciemniejsze. Mamy 61 rodzajów kangurów, a największy z nich to Kangur Czerwony (do 1.8 m wysokości), którego stopa może mierzyć nawet 45 cm, a skok w dal – 8 metrów. Kangury są ważnym symbolem Australii.

Szczególnie powszechny jest boksujący kangur. Właśnie jego wizerunek w rękawicach był oficjalną maskotką olimpijską, ale też ozdobą boków samolotów w czasie Drugiej Wojny Światowej. Piloci mogli odbić namalowanego przez siebie kangura na innym samolocie „boksując go w bok” .

Tego nikt w książce nie napisał, ale jak dla mnie wszystkie kangury mają jakąś chorobę psychiczną i zapędy samobójcze. Nawet jeśli kangur siedzi na brzegu ulicy, którą jedziesz i skierowany jest w stronę krzaków, gwarantuję, że widząc twój samochód dynamicznie zawróci i wskoczy Ci pod koła. Dlatego zawsze, ale to zawsze zwalniamy do 20 km/h i nigdy, przenigdy nie jeździmy po zmroku, ani w nocy po terenie gdzie mogą występować.

Wegeniejadki drzewne

Koale wiele osób poszło oglądać do parku zwierzęcego, tak jak my wombata. Po naćpanych kangurach jakie tam zobaczyliśmy jestem całkowitą przeciwniczką parków czy rezerwatów, gdzie ludzie mogą dotykać czy brać na ręce dzikie zwierzęta. Spacer koalowy zaliczyliśmy w Adelajdzie. Autostrada w stronę Melbourne to jakaś koalowa wioska. Mieszkaliśmy niedaleko i podczas spaceru naliczyłam 11 koali, średnio co 4 drzewa, aż Ł. i nasz 70letni przewodnik P. mieli dość kolejnego okrzyku. Koale wisiały też w innych miejscach ale po 2-3 sztuki max.

To są dość zabawne zwierzątka, siedzą na gałęzi cały dzień, nie uciekają przed ludźmi bo sen (20h dziennie) jest znacznie ważniejszy niż jakiś dziwny stwór z aparatem.  Z 600 rodzajów eukaliptusa tolerują 120 a lubią tylko 6. Przyzwyczajone do swojego rodzaju eukaliptusa nie znoszą innych. Kiedyś po „przeniesieniu” koali na inny teren, część z nich zdechła od innego gatunku eukaliptusa.

IMGP6976

IMGP6963

Jedna z organizacji z mottem o niemarnowaniu niczego, chciała zrobić kolczyki z pięknych kształtnych kupek. I może nie byłby to taki zły pomysł (może pachną eukaliptusem) gdyby nie fakt, że małe koalki zjadają kupki swojej mamy i są zaporową konkurencją dla podobnych biznesów.

Koala mimo, że są słodkie mają całkiem niesłodki głos.

Najsłynniejsze zdjęcie to koala Sam (po pożarze w 2009 roku):

1249542542457
Źródło: http://www.abc.net.au/

Przeczytaj więcej o Pożarach w Australii >

Jak ktoś ma miękkie serce to musi mieć twardą d**ę

…chyba, że jest wombatem. Ponoć wystraszony wombat biegnie do swojej norki i na powierzchni zostawia widoczną, twardą jak kamień pupę. (A niech sobie jedzą drapieżniki, ja mam to w d…. pewnie tak sobie myśli). Te szczególne torbacze są natywnymi zwierzątkami Australii i występuję jeszcze tylko w Tasmanii. Szczególne, bo przez życie pod ziemią i kopanie tuneli mają torbę do góry nogami, tak, że się ziemią nie nabierały 😉

DCIM100MEDIA

Wśród innych zwierząt najłatwiej jest im przeżyć pożary. Ziemia izoluje je od ekstremalnej temperatury, dzięki czemu mogą wyjść na powierzchnię po ugaszeniu lasu, ale jest jeden problem. Żywią się zieleniną, więc po pożarach też nie mają łatwego życia bo z kolei nie ma co jeść. Wychodzą na powierzchnię po zmroku i tak właśnie spotkaliśmy je na ścieżce i przy ulicy. Niespecjalnie były przejęte naszą obecnością.

Wracając do mojego tematu przewodniego odchody wombacie są…kwadratowe i w trakcie nocy może taki wombat naprodukować ich 100 sztuk. W ten sposób dokładnie oznacza swój teren i nie ma zagrożenia, że coś się sturla ze zbocza.  Na wycieczce nie trudno nie zauważyć, gdzie bywają wombaty.

David Bowie i oposy

Pozdrowienia od naszego współlokatora oposa. Ten ma na imię Bowie (wprowadziliśmy się tutaj w dzień śmierci Davida i to był oczywisty znak).

Wyobraźcie sobie, że te zwierzęta panują tutaj wśród mieszkańców drzew. W parkach na cenniejszych drzewach założone są szerokie metalowe obręcze, które powodują, że zwierzęta z wrzaskiem w nocy się z nich ześlizgują. Drastyczne? Być może, ale to jedyny sposób, żeby chronić australijskie drzewa przed, bądź co bądź, szkodnikami.

Nasza współlokatorka nie pozostaje jednak obojętna wobec uroków tego trbacza i dzielnie go dożywia, mimo, że na balkonie obgryzły (we dwójkę) wszystkie rozety.

A w nocy…
A w nocy to dopiero są harce i prawdziwa Australia za oknem. Pewnej nocy obudziły nas głośne chrapanie zza okna. Nie, nie był to sąsiad tylko inny possum siedzący na drzewie. Posłuchajcie co mamy co noc:

https://www.youtube.com/watch?v=H8s_lYORrDo

IMGP7979
Possum/ opos jak zwał tak zwał. W ciągu dnia śpi, a w nocy biega po parkach i drzewach

Selfie z najbardziej fotogenicznym zwierzęciem świata

Setki selfie z quokką widzieliśmy już przed wylotem do Australii. I tak, to też są torbacze. Można je tłumnie spotkać na Rottnest Island czyli bardzo blisko Perth. Prócz tego co widzicie to ciężko wytłumaczyć co to jest bo jak dla mnie znowu jakaś szalona krzyżówka szczura z kangurem.

Więcej o Auokkach z Szczurzym gnieździe.

DCIM106MEDIA
“hihihi frajerzy, a ja zrobię wam psikusa i właśnie, że nie spojrzę w kamerę”

Jak każda kobieta torebki lubię (mimo, że od wyjazdu z Polski nie używam) i chęcią bym coś wam tu jeszcze naskrobała, ale właśnie jakiś ośmionożny przyjaciel puka do okna i dopomina się o swój udział w tej historii.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *