Petersburg, Rosja

Za co kochamy CouchSurfing?


Przede wszystkim za to, że ludzi na nim są cudowni i pozytywnie nastawieni do życia. Ponadto na prawdę chcą pokazać nam swoje życie i miasto. Dzięki temu, codziennie po godzinach kursu, który jest jedną wielką wpadką (i tak na niego przyjadę za rok), rozmawiam po rosyjsku tak długo, aż mój mózg chce eksplodować od ciągłej koncentracji. Poza tym:

Z Poliną wymieniłyśmy wszystkie możliwe miłe myśli, posiedziałyśmy grając z innymi Rosjankami w sklepie z grami, kiedy na zewnątrz szalała ulewa:

Zajrzałyśmy do Muzeum Erotyki (cokolwiek tam jest dalej, pierwszy rząd ekspozycji wyglądał ciekawie). Zaserwowała mi też podwórko artysów, gdzie oczywiście namiastka ściany Lenona

Irina zabrała mnie też do małej znanej podróbki, czyli tutajszego Parku Guell, który każdy może tworzyć. Dostaje się kamienie do tłuczenia i jazda obklejać ławki i budynki.

Sasha zaserwował lekcję salsy:

Dziś na śniadanie jadłam z Marią to (taka zagadka, dla tych co mają bogatą wyobraźnię, co może być w środku):

Bo najpierw o 7 rano biegałyśmy po 500 hektarowym parku w Pavlovku. A wczoraj jeździłyśmy na rowerkach po parku w Puszkinie wokół pałacu. Maria ma w mieszkaniu własną saunę, dla której suszy roślinki, którymi mnie (jakkolwiek to zabrzmi) obijała w trakcie saunowania.

Szczyt moich eksperymentów ze słodyczami niestety musi się kończyć na słoneczniku, który na szczęście jest cudowny. Mam nadzieję tylko, że karmel mi wolno bo ziarenka są właśnie nim sklejone (3 zł w automacie za taką przyjemność)

I rozwiązanie zagadki z Marią w tle:

Dla upośledzonych roślinnie tak jak ja: to jest jodła.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *