Gruzja, Kazbek

Ziarnko piasku pośród skał

20140912_165815

Po Sighnaghi jedziemy w góry. Nie jest to ani szybka, ani przyjemna droga. Musimy jechać do Tibilisi, a stamtąd do Stepancminda.

W Gruzji, szczególnie przy okazji tej drogi – bardzo krętej i przejeżdżanej w szalonym tempie, odkrywam, że obowiązują tu 3 rodzaje trąbnięć: ostrzegawczy, dla zasady i pozdrawiający. Kierowca zabliżający się do zakrętu z dużą prędkością trąbnie tak nieśmiało, żeby ostrzec szaleńca, która właśnie po drugiej stronie skały wyprzedza pod górą na dziewićdziesięciostopniowym zakręcie.  Ostrzega ten, co jedzie, ten co szalony musi skupić się na manewrze 😉 Trąbnięcia dla zasady są przede wszystkim w miastach i tam każdy i wszędzie trąbi. Głośność trąbnięcia chyba świadczy o męstwie, bo czasem dźwięk jest nie do wytrzymania. Na wsiach najczęstsze są pozdrawiające i tutaj bez względu na wszystko, przy znajomym domie klaksnąć trzeba.

Po pół godziny drogi od Tibilisi krajobrazy zaczynają tak zachwycać, że ciężko zasnąć.

20140912_175500

Okazuje się, że to dopiero początek. Jedziemy Drogą Wojenną, wybudowane w skałach odkryte tunele, prócz tego wokół góry, owce i pojedyncze domy. I tak przez 3h. Tutaj nocleg znowu z polecenia. Pani mama Zandarashvili wyciągnęła wór (taki jak Irina w Tibilisi) i mówi – “Tu macie dobry nocleg w Kazbegi, ale powiedzcie że macie od Iriny”. I tak trafiamy do Nazi. Dom pełen obcokrajowców – dwie grupy z Izraela i inni. 🙂

Gruzini jak zauważyliśmy nie mają problemu z prawami autorskimi.

2014-09-14 17.53.10
Prócz Marketu Google widzieliśmy jeszcze Explorer kafejkę internetową. Z drugiej strony kto przyjedzie tu, na koniec świata, żeby to skontrolować.

W Stepancminda prowadzimy tryb odpoczywająco-zdrowiejący. Ł. się pochorowuje, gorączkuje, leży w łóżku, gdzie się grzejemy i chłodzimy na zmianę. W czasie lepszego samopoczucia idziemy na krótki spacer do najsłynniejszego monastyru Cminda Sameba.

2014-09-14 17.04.28

 Miejsce święte, więc kobiety nie mogą wejść bez nakrycia głowy i w spodniach. Nie ważne, że mam długie spotnie, nie chodzi ,jak u nas, o kolana tylko spódnicę. Na szczęście ktoś przewidział, że turyści mądrzy nie są więc przy wejściu stoją 2 kosze – z chustami i spódnicami, dzięki czemu mogę wyglądać jak prawdziwa kobieta.

2014-09-13 15.16.54

Aparatu tutaj nawet nie chowam na chwilę.

2014-09-14 17.02.12

W całej Gruzji gaz jest nad ziemią. W zasadzie wszędzie widzimy żółte rury, które wyglądają, jak wszystko tutaj: jak totalna prowizorka, gdzieniegdzie psując krajobraz.

2014-09-13 15.13.40Kazbek to ostatni cel naszej podróży. Stąd 6h jedziemy do Kutaisi. Wracamy do domu z lekką ulgą lecząc jeszcze przez 2 tyg bakteryjno-wirusowy podarunek Ł od pana na bazarku w Sighnaghi.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *