4 sierpnia dwa zmęczone plecaki wróciły na Imielin. Jeden przyleciał z Moskwy, drugi przyjechał z szalonego Woodstocku. Oba wypełnione brudnymi skarpetkami, nowymi wrażeniami, pozytywnymi emocjami, wspomnieniami i nowymi ludźmi.
Mój, mimo, że mniejszy plecaczek, pomieścił jeszcze kilka drobiazgów, którymi chciałam się z wami podzielić przed zamknięciem tego rozdziału.
W Petersburgu zdecydowanie trzeba zobaczyć:
- Muzeum Rosyjskie (Repin powala)
- Ermitaż
- Letni sad
- Newę z perspektywy wody
- zajechać do Carskiego sioła (Puszkin) i Peterhofu
Koniecznie zjeść:
- Okroszkę – ochydną zimną zupę, która jest tak inna, że po prostu trzeba.
- Pierogi z kapustą i grzybami:
- Syrok (jakikolwiek bo wszystkie są cudowne), naeży przy tym pamiętać, że im brzydsze opakowanie i im tańsze, tym lepszy smak w środku:

lub po prostu iść do fast fooda 😛 z rosyjskim akcentem bo przecież Subway też może być napisany cyrylicą.
Miasto koniecznie zwiedzić należy słuchając muzyki w dżezowej obrabotce z najlepszym na świecie Radio Ermitaż.
Z do obejrzenia przed wyjazdem polecam Piter FM – bardzo przyjemny film i Petersburgu.
Tymi kilkoma wspomnieniami sprzed kilkunastu dni pragę zamknąć tę część bloga dotyczącą Rosji.
A dwa plecaki już knują kolejną podróż za morze. Tym razem razem. 🙂



