Strona główna Holandia Ciąża w Holandii cz. 1/2

Ciąża w Holandii cz. 1/2

by Paula

Każdy, kto słyszy, że jestem w ciąży, doradza, aby stąd uciekać. Bo nie dbają, bo mają w nosie, bo za wolno, za mało. Nie mam porównania, więc po prostu opiszę proces takim jakim go widzę ze swojej strony expata, który niedawno wylądował w tym kraju. Dodam, że do połowy ciąży jestem zadowolona i nie widzę powodu, żeby uciekać. Ciąża w Holandii to wpis jaki powstał w połowie tego błogosławionego stanu, więc całą resztę opiszę jak już będzie za mną 🙂

Na końcu wpisu znajdziesz listę co i kiedy trzeba zrobić, żeby być dobrze przygotowanym na to, co się będzie działo.

Pierwsze tygodnie

Po zrobieniu 3 różnych testów ciążowych kupionych po prostu w drogerii (Etos) nie zrobiłam zbyt wiele oprócz cieszenia się. Wiedziałam od wielu innych obcokrajawczyń, że w Holandii nawet nie ma po co iść do lekarza przed 2-3cim miesiącem, bo i tak odeślą do domu, bez żadnej akcji. W tym czasie ryzyko poronień jest tak duże, że nikt jeszcze nie traktuje ciąży, jako procesu dokonanego.

Po 2 miesiącach grzecznie poszłam do lekarza pierwszego kontaktu. Podobno wypada iść, żeby potwierdzić, że faktycznie ciąża jest. Moja zawsze uśmiechnięta lekarka nie zawiodła moich oczekiwań (Patrz wpis Idzie baba do lekarza). Wizyta trwała 7 minut.

Dr: Zrobiłaś test?

P: Tak. Na wszelki wypadek 3 z różnych firm.

Dr: No to jesteś w ciąży! My nie mamy innych testów niż te co zrobiłaś, więc gratuluję. Proszę za miesiąc zapisać się do położnej (midwife, hol: verloskundigen), a jeśli coś będzie się działo niepokojącego wróć do mnie.

W Holandii ciąży nie prowadzi ginekolog ani lekarz, ale właśnie położna. Założenie jest takie, że badania prowadzone są w standardowym trybie i jeśli ciąża przebiega normalnie, nie ma potrzeby angażowania do tego lekarza. Tutaj powiedzenie ciąża to nie choroba nabiera całkiem nowego wymiaru.

Z 3 poleconych przez moją panią doktor miejsc w położnymi, nie wybrałam żadnego. Poszłam łatwiejszą ścieżką i doradziłam się koleżanki (również expatki) o jej doświadczenia. W ten sposób wylądowałam w placówce z sześcioma położnymi, które będą się nami zajmować. Dość istotne było to, że są dobrze przygotowane na obsługę obcokrajowców, mają wszystkie materiały po angielsku i świetne opinie zadowolonych klientek. Przez całą ciążę spotkam się ze wszystkimi dziewczynami (do tej pory wszystkie były młode i pełne energii) bo jak zostałam poinformowana nigdy nie wiadomo, z którą z nich przyjdzie mi później rodzić. Zdecydowałam się na: Verloskundigen 101 w Amsterdamie.

Pierwsza wizyta u położnej

Moja trwała godzinę i w jej trakcie musiałam opowiedzieć całą historię chorób i rodziny. Dostałam rozpiskę co i kiedy będzie się działo w trakcie całej ciąży, 2 książki do przeczytania i moją kopertę którą mam nosić zawsze przy sobie i zabierać na wyjazdy, bo w niej jest cała historia moich wizyt. Szczerze powiem, że nie jest to zbyt pokaźna teczka. W trakcie tej wizyty dostaję też instrukcję, czego nie powinnam robić.

Jedyne rzeczy, które odradza się w Holandii w ciąży to:

  • picie alkoholu
  • palenie wszelakie
  • sztuki walki
  • surowe sery
  • surowe ryby – jeśli są świeże to nie ma przeciwskazań
  • w moim przypadku niektóre pozycje jogi (ale to odkrywam sama)

Na moje pytanie, do którego miesiąca mogę jeździć na rowerze moja położna patrzy na mnie ze zdziwieniem jakby nie rozumiała do końca pytania i mówi, że dopóki brzuch nie będzie przeszkadzał. To w sumie tak jakby u nas zapytać do kiedy można jeździć transportem publicznym. Chyba nikomu nie przechodzi przez myśl, żeby tego zabronić, bo czasem jest to prostu nieuniknione. Teraz jak patrzę na to z perspektywy dłuższego czasu to faktycznie czasem wolę gdzieś podjechać niż iść i rozwalać sobie biodro już do końca..

Z ciekawych incydentów zostałam zapytana jak będzie się nazywać dziecko (ja mam nazwisko zakończone na “-ska”, a ojciec na “-ski”). Ja na to, że zależy czy będzie chłopiec czy dziewczynka. Pani parskając opluła sobie monitor. Nigdy nie słyszała o takim systemie i musiałam jej długo tłumaczyć jak naszym dzieciom są nadawane nazwiska.

Zaraz po wizycie u położnych mam umówione spotkanie na pierwsze USG. Badanie jest w innym miejscu, które współpracuje z tą konkretną kliniką. Mamy je już na drugi dzień. Mocna nieznajomość tematu powodowała do tej pory, że wyobrażaliśmy sobie, że na tym etapie noszę jeszcze w sobie bliżej nieokreśloną formę życia, a tu okazało się, że nasz człowiek już ma nogi, ręce i wierci się jak szalony. Takich USG będziemy mieć 3.

Opieka poporodowa

Po znalezieniu sobie położnych zostaję zagoniona do kolejnego zadania – znaleźć i umówić się do Kramzong (Opieka położniczna). To jest kolejna instytucja, którą trzeba ogarnąć sobie prywatnie (za którą co prawda płaci ubezpieczyciel, ale nic nie dzieje się samo). Tym razem polegam na rekomendacji położnych i wybieram De Baker.

Kramzong to wyspecjalizowane jednostki, które mają na celu opiekę poporodową. W dzień porodu moje położne pozwolą mi pojechać do szpitala w ostaniej chwili, tego najbliższego, który będzie miał akurat miejsce. W Holandii jest chyba spory deficyt szpitali (podobno jak w ostatnio w Polsce) dlatego pilnuje się, żeby pacjenci nie grzali za długo łóżek i jak robota jest zrobiona, to do domu! 🙂 Położna poinformowała mnie, że po porodzie wrócę do domu po 2-3 godzinach (mam nadzieję, że trochę przesadziła, mimo, że wszelkie źródła i kobiety wokół potwierdzają ten pomysł). Brzmi to dla mnie jak szaleństwo, ale póki co nie ma co dramatyzować. Warto też dodać, że porody w szpitalu to wybór głównie obcokrajowców. Ogromna część holenderek rodzi w domu. O nasz wybór zostałam zapytana już podczas pierwszej wizyty u położnej.

No więc jak już taką rodzinę wypchną do domu, ktoś wciąż ich wspiera. W tym celu utworzone są właśnie Kramzongi. Pracownice stamtąd przychodzą przez 8 dni do domu na 7 godzin po to, żeby upewnić się, że z dzieckiem i mamą wszystko w porządku, uczą rodziców jak myć i obsługiwać dziecko. Same robią to przez pierwsze dni, tak żeby mama mogła też się ogarnąć i dojść do siebie. Tata będzie miał wolnego tylko 2 dni (takie tacierzyńskie), więc taka pomoc z innej strony bardzo się przyda.

No więc dzwonię do wybranej przeze mnie firmy.

Nie mogę jednak sama się z nimi dogadać i umówić. Potrzebna jest do tego “zgoda” mojej ubezpieczalni. Dzwonię więc do OHRA, informując ich tylko o moim wyborze. Oni kierują zapytanie do De Bakker i już po chwili mam maila od tych ostatnich, że będą mnie “obsługiwać”. Po kilku dniach dostaję też miły list od mojej firmy ubezpieczeniowej, która gratuluje mi zaciążenia i informuje, że ok. 7 miesiąca dostanę paczkę z gadżetami dla mnie i prezentem dla dziecka (ciekawe czy to będzie to zestaw pieluch).

Macierzyńskie

Ile trwa macierzyńskie w Holandii? No szału nie ma, ale ma to swoje usprawiedliwienie. Całkowite płatne wolne dla kobiety to 16 tygodni. Obowiązkowo trzeba wziąć z tego 4 tygodnie przed porodem, albo opcjonalnie 6 co oznacza (szybka matematyka), że na poporodowe wracanie do życia zostaje 10 albo 12 tygodni. W tym czasie trzeba albo znaleźć sobie żłobek (tak te przyjmują już takie pisklęta – niemowlęta), nianie albo zrezygnować z pracy (ewentualnie dogadać się na niepłatny urlop).

Plusem w tym całym szalonym systemie jest to, że pracodawcy są dość elastyczni jeśli chodzi o wracające kobiety. Można wrócić do pracy na pół etatu, albo pracować 2 dni z biura i 2 z domu. W tej kwestii pracodawcy ojców również są w porządku. Jak tylko szef Ł. dowiedział się, że jestem w ciąży sam zaproponował mu pracę zdalną albo na 4/5 etatu, jeśli będzie taka potrzeba. W ten sposób teoretycznie ja mogłabym pracować 3 dni, Ł. – 4 dni i potrzebowalibyśmy rozwiązania na pozostałe 2. Większość mam i tatów w moim biurze nie pracuje więc w pełnym wymiarze godzinowym, nawet jak ich dzieci już są dorosłe. Wydaje się więc, że system jest dość bezlitosny na początku, ale może pcha kobiety do szybszego powrotu i możliwości zachowania balansu w późniejszym okresie.

Założenia holenderskiej ciąży

  1. Ciąża to nie choroba, więc kontynuujemy życie takim jakie było, bez zbędnych szaleństw, ale bez nadmiernych zmian. Pracować można dość długo i dostanie zwolnienia raczej nie wchodzi w grę.
  2. Lekarze są dla ludzi chorych, jeśli coś jest niepokojącego to telefon do położnych jest zawsze czynny i można do nich dzwonić kiedy tylko trafia się coś niepokojącego. Może to być niepokojące samopoczucie jak i kryzys psychiczny.
  3. Im naturalniej tym lepiej. Preferowane są porody w domu i bez znieczulenia.
  4. Sport, sport i jeszcze raz sport. Mamy mają się ruszać do końca bo zdrowa i aktywna mama to zdrowe dziecko. Na zajęciach w parku na jakie poszła jedna z kobiet była w 40 tygodniu…czyli ostatnim (ruszała się całkiem naturalnie).
  5. Rower to nie sport tylko środek transportu

Koszty | Kto płaci za ciążę?

Każda osoba mieszkająca w Holandii musi być zarejestrowana, a jeśli jest zarejestrowana musi być też prywatnie ubezpieczona. My z Ł. płacimy za miesiąc za naszą dwójkę 238 euro w firmie OHRA. Jest w tym ubezpieczenie podstawowe (które pokrywa specjalistów ciążowych) plus moje wizyty u fizjoterapeuty, okulisty i lekarza medycyny alternatywnej.

Za wizyty u lekarza rodzinnego nie płacimy nigdy. Podobnie wygląda sytuacja z położnymi i obsługą okołoporodową, chyba, że zdecydujemy się na jakieś dodatkowe niż w planie wizyty.

Dodatkowe koszty pojawiają się, jeśli kobieta chce mieć dodatkowe USG na rozpoznanie płci, ale też przeprowadzić badanie genetyczne na popularne syndromy (zespół Downa, Edwardsa i Patau) NIPT.

Ciąża w Holandii : Co i kiedy trzeba sobie zorganizować

Część niespecjalnie porywająca, jeśli nie jesteś człowiekiem planującym lub będącym w ciąży w Holandii 😉

  • Początki – Idź do lekarza pierwszego kontaktu – zaznaczy tylko, że jesteś w ciąży i odeśle Cię dalej
  • ok. 6 tygodnia – Wybierz placówke i umów się do położnej (Midwife)

Wszystko co poniżej jest z * to wizyty i badania obowiązkowe, cała reszta jest opcjonalna i trzeba za to dodatkowo płacić.

  • 7-9* – Pierwsza wizyta u położnych (ang. Midwife)

W trakcie tej wizyty najwięcej się dzieje. Jest tu rozmowa o chorobach, ryzyku i rodzinnych historiach, które mogą mieć znaczenie dla ciąży. Dostaniesz skierowanie na podstawowe badania krwi (żelazo, różne choroby), książkę i krótką instrukcję na co uważać.

Zdecyduj czy chcesz robić badanie NIPT czyli badanie genetyczne (z krwi) sprawdzające genotyp twojego dziecka. Możesz zdecydować się na 2 opcje: badanie podstawowe sprawdzające tylko czy dziecko ma 3 chromosomy w parach 13, 18, 21, albo pełne, które wykazuje ile chromosomów jest w każdej parze. Pierwsze powie Ci czy ma zespół Downa, Edwardsa and Patausa, drugie powie wszystko ale, części wyników nie da się zinterpretować.

USG 1 – Twoja przychodnia położniczna współpracuje z jedną z placówek wykonujących USG. Dadzą Ci znać, gdzie trzeba zadzwonić i umówić się na wizytę. W jej trakcie zobaczycie, że faktycznie w twoim brzuchu ktoś mieszka, można czasem usłyszeć serce dziecka.

Wybierz Opieke poporodowa, zadzwon do swojej ubezpieczalni i daj im znac o swoim wyborze

Zrob badania (wyniki beda do tygodniu wyslane do twojej poloznej)

  • 10-12* – pierwsze USG

Jest głównie po to, żeby potwierdzić dobrze rozwijającą się ciążę, zmierzyć dziecko i przewidzieć dzień porodu.

  • 11+ – NIPT – badanie genetyczne
  • 14+ – USG sprawdzenie płci – płatne dodatkowo
  • 16* – Wizyta u położnych 2

posłuchacie bicia serca, sprawdzicie wyniki, które już do niej przyszły, umówicie kolejną wizytę

  • 19-21* – USG anatomiczne – długie ważne badanie sprawdzające bardzo szczegółowo organy dziecka

Jest istotne również z powodu prawnych wymogów Holandii. Jeśli coś okazałoby się nie tak do 22 tygodnia ciąży aborcja jest tutaj legalna, więc jest to jeszcze czas na podjęcie decyzji o przerwaniu ciąży.

  • 24* – Wizyta u położnych 3
  • 26-28 – USG 4D
  • Dalej wizyty u położnych są co 2-3 tygodnie, aż do porodu.

Też fajne do przeczytania: