Strona główna Holandia Rotterdam | Dynamiczne miasto na zgniłej rzece

Rotterdam | Dynamiczne miasto na zgniłej rzece

by Paula

Wygląda na to, że nie tylko Polska ma swoje Zgniłe Błoto, Holandia ma Rotterdam czyli dosłownie Zaporę na zgniłej rzece. Nazwa rzeki Rott (która była niczym to zgniłe błoto) powstała jako pierwsza, ale wtedy nikt nie był w stanie mieszkać w tej okolicy przez ciągłe zalania. Dopiero jak w 1270 wybudowano długą na 400 metrów zaporę pojawiła się nadzieja na powstanie Rotterdamu, dziś drugiego największego miasta w Holandii.

Tak się stało, że po raz pierwszy odwiedziliśmy Rotterdam prawie rok temu, drugi w zeszły weekend. To bardzo industrialne miasto, które wita nas już od autostrady wielkimi kominami i wiatrakami energetycznymi. Jest dość nowe archutektonicznie jako, że w trakcie drugiej wojny światowej całe miasto zostało zbombardowane.

Na początek kilka ciekawostek:

  • Amsterdam i Rotterdam toczą niepisaną batalię, które miasto jest lepsze do życia. Wypowiadanie nazwy pierwszego z miast jest zabronione w drugim, zamiast tego mieszkańcy używają skrótów pochodzących od numerów kierunkowych. I tak w Rotterdamie słyszymy tylko o 020 (zero dwudziestkach)
  • Rotterdam to pewnie jedyne miejsce na świecie, które ma rzeźbę z butt plug (proszę nie karzcie mi tego tłumaczyć). Oficjalnie jest to oczywiście Mikołaj z choinką, ale w rzeczywistości…Tylko na to spójrzcie.
  • Burmistrzem tego miasta jest Ahmed Aboutaleb, który jest pierwszym Marokańczykiem w Holandii na tym stanowisku. Idzie mu całkiem super i jest przy władzy już od 2009 roku.
  • Oprócz powyższego innym dowodem na międzynarodowość miasta może być fakt, że rotterdamskim daniem fastfoodowym jest…”Salon fryzjerski” (hol. Kapsalon) To danie wymyślone przez…(uwaga, uwaga) fryzjera dość niedawno bo w 2003 roku. Idąc od dolnej warstwy zawiera: frytki, shoarmę (tureckie mięso jak do kebaba), ser Gouda (to razem zapieczone), sałatę, sos czosnkowy i sambal (indonezyjski sos).

Las w mieście czy po prostu życie w kostce?

W Rotterdamie można znaleźć sporo ciekawej architektury, ale ta jest jedyna w swoim rodzaju. Gdyby moja babcia mogła zobaczyć projekt to pewnie powedziałaby do “Chyba opypciałeś”, wskazując na to jak szalony i dziwny był pomysł na domy Piet’a Blom’a. Jego koncepcją było stworzenie domów – drzew, które będą doskonałym wykorzystaniem powierzchni dzięki dziwnym kątom. Mam wątpliwość czy uznał ten projekt za udany bo mimo, że domek ma 3 piętra i 100m2 to 1/4 jego powierzchni jest niemożliwa do wykorzystania przez ustawienie ścian pod kątem 55 stopni. Wbrew pozorom, żyje się w nich w miarę normalnie (pomijając dzikie rzesze turystów za oknem) z podłogą już w standardowej płaszczyźnie. Pierwsze próby ich zbudowania zostały podjęte w 1974 roku i nie wiem czy się zgodzicie, ale na myśl przyszły mi od razu hotele-piramidy z Ustronia. 

Hala targowa

Hala targowa (Markthal) w Rotterdamie została zbudowana w 2009 i ktoś miał naprawdę niezły rozmach planując co znajdzie się na jej sklepieniu. Pełne jest owoców, warzyw i owadów czyli tego co pod spodem. W hali targowej zawsze wygłodniały tłum i małe stragany z jedzeniem. Poza tym sam budynek pełni dodatkową funkcję. Te małe okienka jakie widzicie w suficie to biura!

Europort – największy port w Europie

To coś po co przyjechaliśmy tutaj po raz drugi – żeby zobaczyć największy port w Europie i jeden z największych na świecie. Genruje prawie 200,000 miejsc pracy i 3% PKB. Rozciąga się na odległości 40 km od Morza Północnego, aż do miasta. Port jest w większości zautomatyzowany i po prostu jest imponujący!

Ł. nie mógł oderwać się od aparatu.

Też fajne do przeczytania: