Strona główna Hiszpania Pierwsze wakacje z niemowlakiem

Pierwsze wakacje z niemowlakiem

by Paula

Czy brać łóżeczko turystyczne? Jak spakować fotelik samochodowy i ile zabrać pieluch?

Pytań było kilka, ale z radami stąd i zowąd chyba zrobiliśmy całkiem niezłą robotę z pakowaniem i organizacją naszego pierwszego wyjazdu z niemowlakiem. JJ ma 7 miesięcy i mimo, że nie był to ani nasz pierwszy lot, ani pierwsze przemieszczanie się, to jednak wakacje za granicą, które nie są spędzone w jednym miejscu wymagają trochę innej organizacji.

Planowanie pierwszych wakacji z niemowlakiem

Nie jechaliśmy do żadnego dzikiego kraju, więc też jakieś szczególne przygotowania nie były potrzebne zatem nasze planowanie ograniczyło się do kupienia biletów, pierwszych noclegów i obejrzenia kilka filmików na yt co warto zobaczyć w Północnej Hiszpanii, żeby wiedzieć czego się spodziewać. 

Czego nie zmieniliśmy? Naszego stylu podróżowania. Pisząc “stylu” mam raczej na myśli brak stylu, czyli jeden wielki chaos i organizowanie wszystkiego na ostatni moment. Do Hiszpanii mieliśmy lecieć na początku lipca po czym zmieniliśmy zdanie 2 razy. Kupiliśmy bilet (w jedną stronę, bo przecież nie wiadomo kiedy będziemy chcieli wrócić), zabookowaliśmy samochód i pierwszy nocleg, po czym wszystko przesunęliśmy o tydzień później (nie bez strat finansowych). To tak gwoli wstępu, żebyście wiedzieli, że możemy nie być najlepszym przykładem organizacji wakacji tylko raczej tego, że można. 😉

Pakowanie bobasa

Odkąd urodził się nasz uroczy bobas staram się ograniczać jego szafę, jak tylko się da. Dzięki temu ubranka i zabawki JJ’a mieszczą się w 1 małej walizce typu samolotowego. Na wyjazd 2 tygodniowy i tak nie zabrałam wszystkich jego rzeczy. Tylko 6 kaftanów z krótkim, 5 z długim i kilka innych gadżetów, które widać na zdjęciu. Nie było tego dużo, ale zdecydowanie wystarczyło (z 1 praniem po drodze). Z ubranek nie używaliśmy tylko ciepłej kamizelki i kombinezonu przeciwdeszczowego. JJ jeszcze wcina moje mleko, więc zabrałam tylko 2 słoiczki i jedną kaszkę, a na miejscu gdzie się dało gotowałam mu warzywa. 

Odkryliśmy przy okazji (i przy pomocy sugestii mamy), że walizki są praktyczniejsze na takie wakacje niż nasze dobre plecaki. Dobrze wchodzą do bagażnika i pasują tak, że niekształtny wózek nie miał problemu, żeby też się zmieścić.

Pierwszy bilet lotniczy

Przy kupnie biletu lotniczego (WizzAir) wzięliśmy jakąś wersję Rodzinną, dzięki której mieliśmy możliwość zabrania 2 bagaży 20 kg, 2 małych walizek, 2 akcesoriów, bobasowej torby i wózka. Czyli w sumie 7 bagaży. 

Oszukaliśmy system i zamiast jednej dużej walizki zabraliśmy MaxiCosi (wynajęcie fotelika samochodowego jest tak drogie, jak wynajęcie auta na 2 tygodnie), wsadziliśmy do niego opakowanie pieluch i 2 śpiwory i otoczyliśmy folią streczową. I taką kulę nadaliśmy jako nasz 20 kg bagaż. 

Prawie wszystkie bagaże nadaliśmy z wielkimi walizami zostając do samolotu tylko z wózkiem (trzeba oddać przez samolotem albo przed bramkami), nosidełkiem (na ostatnią prostą), torbą JJ’a i 1 małym plecakiem. Piękne to planowanie z bobasem pomyślałam. W sumie mamy najmniej rzeczy jak się dało. Nic zbędnego. 

Noclegi z niemowlakiem

Łóżeczka turystycznego w końcu nie braliśmy, co było dobrą decyzją, bo faktycznie (dzięki Madziu) nie było potrzebne. Wszędzie w hotelach, hostelach, agroturystykach mieli i zawsze było wstawiane za darmo. Na booking.com jest na dole każdego noclegu informacja ile się płaci i czy jest łóżeczko, więc ochoczo korzystaliśmy z tej opcji. 

2 noce spaliśmy na couchsurfing i tam po prostu JJ spał z nami (co raczej mu się podobało. Wiadomo), a u naszej koleżanki, która odstąpiła nam swoje łóżeczko ja spałam z JJ, a Ł. miał karimatkę pompowaną (polecam Decathlonowe. Mamy je już od 3 lat i służą dobrze), którą upchnęliśmy do podręcznej walizki. 

Próbowaliśmy szukać noclegów na airbnb, ale chyba nie szło nam to dobrze, bo za każdym razem wydawało mi się, że oferują tam jakieś ciemne nory za większą kasę niż hotele.  

Wynajmujemy samochód 

Ł. odnalazł się radośnie w podróżowaniu z niemowlakiem. W końcu był dobry powód, żeby zarezerwować duże, nienajtańsze auto. Wooow! Nigdy nie jechałem takim autem krzyknął jak dziecko po odpaleniu silnika. Półautonomiczny samochód sprawił mu tyle frajdy, że dobrze było dopłacić nie tylko za większy bagażnik. 

Seat (bo to głównie jeździło tam po ulicach) sam zwalniał na tempomacie, jak na naszym pasie pojawiał się inny samochód i przyspieszał, gdy droga przed nami była czysta. Prowadził się “bez trzymanki” i krzyczał tylko co jakiś czas, żeby położyć ręce na kierownicy, raczej dla towarzystwa, bo trzymał się pasa całkiem dobrze. Dla ludzi takich jak my, bez własnego samochodu była to spora nowinka. 

Błędy do uniknięcia

Na przyszłość dostaliśmy kilka lekcji. Po pierwsze zostawać w każdym miejscu na dłużej. Z niemowlakiem ciężko się zorganizować szybko. Znalezienie fajnego miejsca w okolicy, gdzie zjeść i gdzie się zatrzymać zajmuje sporo czasu, a jego z dzieckiem po prostu nie ma. Poza tym maluchom zmiany aż tak dynamiczne nie służą. Przynajmniej naszemu.

Zabrać parasol duży albo kupić na miejscu. Z nosidłem parasol okazał się super gadżetem, dzięki któremu można iść na spacer po plaży i nie trzeba się martwić, że piach i wózek się nie lubią.

Zaplanować połowę (albo mniej) rzeczy, które chciałoby się zobaczyć, niż gdyby był to wyjazd we dwójkę. Wiedzieć czy w pobliżu miejsc, które chcemy zobaczyć jest park albo chociaż drzewo na uboczu (na drzemkę), czy prowadzi tam asfalt czy wyboista kamienista droga (ma duże znaczenie dla wózka).

Zaplanować cokolwiek.

Szukanie noclegów dla naszej dwójki było szybkie, braliśmy cokolwiek, a jak nic się nie trafi to przecież samochód jest i karimata, więc jakoś to będzie. Z trójką jest trudniej, bo przecież teraz musimy wziąć pod uwagę to, czy mają łóżeczko w hotelu, czy będzie głośno od ulicy, czy jest ogród, żeby bobas mógł ewentualnie uciąć drzemkę w pobliżu noclegu i żeby znaleźć nocleg, który dzieci….toleruje.

Wyluzować. Ja, P. jestem małowyluzowana i lubię cisnąć, żeby zobaczyć jak najwięcej i zrobić jak najwięcej. Teraz ta cecha jest na mojej czarnej liście do pozbycia się. Nie da się tak, bo wyjazd wtedy po prostu nie działa.

Jeśli macie jakieś praktyczne pytania albo sugestie piszcie do nas!

Udanych wakacji!

Też fajne do przeczytania: