Singapur w tym roku obchodzi swoje 50 urodziny istnienia. Miasto – Państwo które podziwiam, za ład, porządek i niesamowity ogrom. Singapur został wyrzucony z Malezji i zostawiony sam sobie. Miasto powstało na małej wyspie, jest zaprojektowane z pomysłem i tętniące życiem. Wszystko jest uregulowane, nakazane lub zakazane. Cudo.
Do Singapuru nie można wwozić gumy do żucia, chyba, że jest to guma lecznicza. Przy temperaturze w granicach 30 stopni przez cały rok, czyste chodniki bardzo szybko zamieniłyby się w kleistość wielką.
Zakazane jest więc żucie gumy, a ponadto:
– Jedzenie i picie w metrze pod karą:
– Posiadanie duriana, co biorąc pod uwagę, że owoc ten „pachnie” jak zgniłe mięso jest dość zrozumiane.
– Śmiecenie – państwo ma tylko niewielką wyspę
W całym mieście znaleźliśmy wiele różnych ciekawych zakazów, które jakkolwiek absurdalne się wydają na prawdę w każdej sytuacji mają sens, tworząc wyjątkowo czyste i przyjazne człowiekowi miejsce do życia.
Park:
Pomost:
Plaża:
Ruchome schody:
Pod wieżowcem mieszkalnym:
(Najtrudniej jest z piciem, bo idąc podziemiami przez pół miasta, co jest możliwe, ciężko zorientować się czy tu już można czy jeszcze nie).







