Własnie rozpoczynamy wieczór przy lampce dobrego wina. Dlaczego dobrego? Bo tutejszego! Winosze mają tu prawdziwy raj, piwosze – lekko przechlapane. Dobre piwo w rozumieniu Polaka to tutaj lekki rarytas, natomiast winiarnie są powszechnie znanym miejscem zarobku backpackersów.
Alkoholu nie można kupić w sklepie z żywnością, ani na stacjach benzynowych. Nie ma, że Biedornka (tutejszy Coles) to sobie kupimy wszystko za jednym zamachem. Alkohol można dostać w oddzielnych sklepach (bottle shop), które najczęściej przylegają, albo znajdują się w 10 metrowej bliskości sklepów spożywczych. Najczęściej przez nas spotykane to Liquorland i BWS (beer, wine, spirits) w których można zaopatrzyć się w każdy możliwy alkohol.
Australia pełna jest winiarni (w której można pracować albo odbywać wolontariat w zamian za nocleg, wyżywienie i…wino), dzięki czemu wina są tu w bardzo przystępnej cenie. Startują od 6$ (18 zł), a za ok. 10$ można mieć już coś na prawdę dobrego. W sklepach jest zawsze jakaś duża promocja, więc dziś dobre czerwone wino wytrawne kupiłam za pół ceny (10 zamiast 20).
Ceny piwa są znacznie mnie korzystne i mała puszka to wydatek ok. 4$ (w pubach ok. 10$). Chyba, że jak prawdziwi Aussie kupujemy od razu całe zgrzewki. Ciekawe jest to, że napoje gazowane w puszkach jak np. Coca cola dostępne w sklepach spożywczych, też można dostać tylko pakowane w 12 sztuk. Więc: albo butelka, albo od razu 12pak.

Pijani w pracy
W Polsce całkowicie zabronione, tu nie dość, że legalne to też powszechne – pijane piątki. Normą jest, że około godziny 15 w piątek w biurach pojawia się alkohol. Szef Ł. na drugim spotkaniu zapytał go co pije, żeby zaopatrzyć każdego pracownika, w jego ulubiony alkohol. Cotygodniowa, obowiązkowa integracja zapewniona przez pracodawcę. Trzeba przy tym zaznaczyć, że nikt nie jeździ tu komunikacją miejską, więc po takiej imprezce wszyscy jak jeden mąż wsiadają w swoje cztery kółka i jadą do domu…Firma nie upadnie od 2 piw na tydzień i garści przekąsek 😉
Z butelką przez miasto
Kierowca może mieć we krwi 0.05% alkoholu. co oznacza (jak ma napisane na swojej stronie policja), że w stanie Australia Zachodnia możesz wypić:
- nie więcej niż 2 standardowe drinki w pierwszej godzinie, a później 1 na godzinę (jeśli jesteś średniej wielkości mężczyzną),
- jednego standardowego drinka co godzinę, jeśli jesteś kobietą.
Za jazdę powyżej tego limitu można dostać karę 400-500$ i od 3 do 5 punktów karnych.
„Suche strefy” są to miejsca w których nie można pić alkoholu. Najczęściej są nimi parki ustalane przez lokalne władze.
Młodzi Australijczycy są znani z agresji i rozrób po pijaku, w szczególnie w Kucie Bali. Poza tym prowadzenie po alkoholu też nie idzie im najlepiej. Tydzień temu jeden z nich wjechał do mojej firmy przez frontową szybę, zmiatając pół ściany.
W miejscu publicznym pić nie można pod karą grzywny od 200 do 2000 $ – zostajemy więc w domu.
Na zdrowie!

3 komentarze
Człowiek po Alko byłby bardziej elokwentny czyż nie?
A jak wygląda (nie żeby mnie to interesowało;P) kwestia mocniejszych alko?
Nalewki na kangurze np?
Podoba mi się idea ‘pijanych piątków’ 🙂
A jak stoją ceny mocniejszych? Wódka, Whisky ?
Jest jakaś polska? 🙂
Jeśli chodzi o mocniejsze alkohole, to kupowaliśmy brendy i była po 36$, ale tak jak pozostałe alkohole, na promocji była też po 24$. Polskiej wódki tu nie widzieliśmy, ale kupiliśmy Żubrówkę na bezcłowym w Singapurze, w Perth można dostać t-shirt z Luksusową. Mocniejsze alkohole w granicach 20$ – 30$ można dostać.