Przychodzi taki dzień w nowym miejscu, że rzeczy nietypowe stają się dla ciebie objawem normalności, mimo, że do tej pory były swego rodzaju egzotyką. Nazwiemy to sobie “objawami wsiąkania” i mam ich dla was kilka. Kiedyś znalazłam listę opisującą, po czym można poznać, że mieszka się za długo w Australii (np. gdy temperatura spada do 17 stopni wyciągasz kurtkę zimową z szafy i mówisz, że zimno). To poniższa lista będzie spisem moich obserwacji, które świadczą o zmianie norm.
Objawy wsiąkania:
Prowadząc samochód dziwisz się, jak można mieć kierownicę po lewej stronie.- Masz tempomat na nodze na 70, 80 i 100 km na godzinę i nigdy nie jedziesz ani wolniej, ani szybciej. Jak już się zdarzy to od razu widzisz po innych samochodach, że coś jest nie tak (wyprzedzają Cię, albo zostają z tyłu).
- Jak słońcem nie wali jak z lampy to marudzisz, że zimno i ta chmura jedna biała to na pewno nadchodzący deszcz.
- Kupujesz w bottle shop 3 wina (bo są na promocji) i 6 piw (bo pojedyncze wychodzą 2 razy drożej) „żeby były”.
- Nie pamiętasz kiedy byłeś nad oceanem.
- Poważnie traktujesz imprezy przebierane (mimo, że przez całe życie tego nie robiłam)
- Dziwisz się jeśli w mieście google maps pokazuje do twojego miejsca docelowego mniej niż 20 km. Toż to rzut beretem!
- Przymierzasz się do zmiany mielonej wołowiny na mieloną kangurzę.
- Dziwi Cię biały łabędź, którego uważasz za zjawisko, tak samo jak jeleń w lesie („Jeleń? Nie możliwe, to na pewno kangur”).

- Zaczynasz bać się ptaków. Pojedynczych. Kruki nie robią na tobie wrażenia, ale Magpie owszem. Zakładasz okulary i czapkę. Niedługo zaczyna się wiosna, więc broniące młodych ptaki dziobią ludzkie głowy, oczy i są bardzo agresywne.

- Akceptujesz mrówki i karaluchy giganty w swojej kuchni jako nieodzowny element swojego otoczenia.
- Smarujesz się 50tką, jak jedziesz na pół godziny na plażę.
- Robisz zakupy jedzeniowe tylko w tygodniu (bo taniej), a ubraniowe tylko w weekend (bo przecież wszystko czynne do 17).

- Boisz się jeździć bez kasku – za drogo mimo, że bezpiecznie.
- Denerwujesz się jeśli gdzieś jest krawężnik nieprzystosowany do zjeżdżania rowerem.
- Kupujesz 2 opakowania 250 gr truskawek za 5$ (15 zł) i stwierdzasz, że to superpromocja więc cieszysz się z zaoszczędzonych $
- Przez myśl nie przechodzi Ci by kupić czereśnie albo śliwki. Przecież to egzotyczne owoce z kosmiczną ceną.
- Przyzwyczajasz się do niecodziennych zakazów jak zakaz podlewania ogródka i mycia samochodu zimą.
- Cokolwiek chcesz kupisz, sprawdzasz najpierw na Gumtree.
- Nie przechodzi Ci przez myśl, żeby w domu zdjąć buty.
Wciąż dziwi Cię:
- Ogłoszenie w radio, że na drogach są zimowe warunki jazdy i żeby uważać mimo, że ty widzisz słońce jak wyglądasz za okno
- Reklama, że więcej niż 2 drinki dziennie to za dużo (dla mnie 1 codziennie to dużo…)
- Wielka pani murzynka w klapkach, kiedy ty pijesz 3cią herbatę, żeby się rozgrzać
- Wieczorem dźwięki KAŻDEGO parku w mieście : Posłuchajcie tutaj parkowych dźwięków >>
- Wino prawie w cenie chleba
- Przekonanie, że Polska to Syberia..”dla was to tu przecież nie jest zimno bo w Polsce jest zimno”. Si, ale my mamy ogrzewanie w domu!
- Ibis kroczący pod moim nowy domkiem
- Znak przed wejściem do miejskiego parku “Wytrzyj buty zanim wejdziesz”

- Rośliny o potocznych nazwach wyglądowych jak: kangurza stopa



4 komentarze
Rzeczywiscie – wsiakacie ! Ale to pewnie fantastyczne uczucie!piczuc sie w AU jak u siebie…EH…pamietam jeszcze…i tesknie tak bardzo choc dzieki obecnemu do mowi w hiszpanii duzo mniej bolesnie niz w burej PL….Zycze dalszego przesiakania!
fajny wpis! daję pjątkie! (na pięć) 😀
wooww… dzięki, serce rośnie 😛
10. Prawie jak u Hitchcocka 😉
11. NIGDY!!
wycieranie butów mnie totalnie zafascynowało :P:P