Railay to taki mały kawałek nieba. Z Krabi Town wsiadamy na łodziową taksówkę (15 zł od osoby w 1 stronę), która nas tam zawiezie. Nie ma innej drogi na niebiańską plażę tylko morska (ok. 1 h). Po drodze mijamy czubki drzew wystających z wody, co w tym momencie wydaje się dość dziwne.

Plażę Railay polecamy zdecydowanie. Jest tam ładnie i każdy znajdzie coś dla siebie – idealna do wspinania – ma kilka tras, miejsc wspinaczkowych po pionowych ścianach. Plaże są cudne, więc każdy leniuch też najdzie coś dla siebie.

Ponadto w końcu udało nam się upolować aparatem stado małp.
Dla żądnych zwiedzania jest osobliwa świątynia.

Na koniec można zażyć trochę sportu i iść na punkt widokowy, który znajduje się obok ukrytej między skałami laguny. Wspinanie zajmuje ok. 40 -50 min po czerwonej ziemi (która się nie spiera z białych tenisówek). Towarzyszą temu liny, które umożliwiają jakiekolwiek przemieszczanie się bez utraty życia.
5 godzin później (łódź powrotna odpływa tylko do 17:00), okazuje się, że las jednak stoi nad ziemią, a nie pod wodą. Taka odpływowa niespodzianka.



1 Komentarz
Świetnie wygląda to drzewo wystające z wody 😉 rzeczywiście na początku robiło wrażenie jak po jakiejś powodzi. Widoki bajeczne – aż się nie mogę doczekać kiedy my się gdzieś wyrwiemy z miasta 😉