Strona główna Holandia It is a boy!
Holenderskie tradycje narodzin

It is a boy!
Holenderskie tradycje narodzin

by Paula

Holandia nie jest szczególnie tradycyjnym krajem o głęboko zakorzenionych zwyczajach, więc wpis niezbyt długi.

Rodzice oczekujący potomka mogą liczyć w tym kraju na kilka miłych akcentów. Opiszę tylko to co spotkało nas ze strony Holendrów (i nie-) z tej okazji.

Po tym jak w naszych pracach dowiedzieli się, że jestem w ciąży Ł. dostał bardzo miły upominek. Ja zostałam zaskoczona niespodziankowym baby-shower. Ludzie z mojego działu upewniali się kilkukrotnie czy będę na wtorkowym spotkaniu, które okazało się spotkaniem na cześć mojego brzucha. Ponieważ do dnia porodu nie wiedzieliśmy czy będzie to chłopiec czy dziewczynka wystrój spotkania – różowo-niebieski i kilka pierwszych gadżetów do obsługi bobasa. Każda z grup społecznych w których byłam przygotowała prezenciki. Dostaliśmy masę rzeczy od grupy bębnowej, sąsiadów czy ludzi z pracy. Zawsze każdy nawet najmniejszy element zapakowany był oddzielnie.

 

Oczekujący rodzice, którzy poznaliby płeć potomka powinni zaprosić rodzinę i przygotować ciasto po którego przekrojeniu okazuje się czy ma różowe czy niebieskie nadzienie. Tej tradycji niestety nie mieliśmy okazji zaimplementować.

Wizyta w holenderskim stylu – Kraambezoek

Po urodzeniu rodzice powinni (bo my tego nie zrobiliśmy) rozesłać w pierwszym tygodniu kartki do wszystkich znajomych z informacją kiedy dzidziuś się pojawił, jego podstawowe informacje jak imię, data, waga urodzeniowa. Kartki to jednak przede wszystkim zaproszenia do odwiedzin. Holendrzy są bardzo drobiazgowi jeśli chodzi o wizyty domowe więc raczej nie odwiedzają się spontanicznie. Jeśli już zapraszają do domu często podają nie tylko godzinę rozpoczęcia spotkania, ale też jego zakończenia 😉 I na tych kartkach o urodzeniu bobasa taka informacja jest właśnie zawarta. Najczęściej mówi ona coś w stylu: Mama i ja często odpoczywamy do 16 więc zapraszamy was między 16.30 a 18.

Suchar z myszami

Suchar z myszami to oczywiście dosłowne tłumaczenie Beschuit met muisjes a tak naprawdę to suchar z kolorowymi kuleczkami o smaku anyżu. Tradycja nakazuje tacie przynieść do pracy suchary, posmarowane masłem i posypane kulkami. Na rynku standardowo są 2 rodzaje kulek: niebieskie i różowe w zależności od płci. Jest podobno jeszcze jeden rodzaj, ale podejrzewam, że robimy tylko na specjalne zamowienie rodziny królewskiej. Dynastia Orange na urodzenie dzieci ma ponoć kulki o kolorze…pomarańczowym 😉

W tej kwestii trochę się wyłamaliśmy bo Ł. nie zaniósł sucharów, smakowo nie są czymś czym chciałoby się świętować, ale ciasto marchewkowe pokryte kulkami.

Po urodzeniu rozpoczyna się też fala odwiedzin z różnych instytucji, lekarzy itd. ale mniej ma to wspólnego z romantyzmem tradycji, a bardziej z działaniem holenderskiego systemu opieki co opisałam w kilka poprzednich postach: Ciąża w Holandii, Teoria naturalnie urodzonych i Poród w Holandii, Teoria kontra rzeczywistość.

Też fajne do przeczytania: